Pomysły na początek roku szkolnego - klasa 2 i 3 (i dwie nowe zabawy powtórkowe)

Jeśli po przeczytaniu moich postów o początkowych lekcjach w klasie pierwszej (klik, klik, klik, klik) czekacie teraz na jakieś fajerwerki i wodotryski w związku z klasą drugą i trzecią, to muszę was rozczarować.
Ale nie opuszczajcie jeszcze mojego posta.

Właściwie nie mam wiele do powiedzenia w temacie wrześniowych lekcji w klasie 2 i 3, ale podzielę się z wami moimi przemyśleniami (rym). 

Chodzi mi o to, że pomysły z klasy pierwszej możecie wykorzystać też w starszych klasach początkowych. W drugiej klasie robię zwykle tylko dwie "lekcje rozgrzewające". Są one po to, aby przypomnieć sobie słownictwo poznane na tych pierwszych lekcjach w klasie pierwszej i dzięki temu gładko przejść do pracy na lekcjach z podręcznikiem. Czasami zdarza się też tak, że dostaję drugą klasę, której nie uczyłam, gdy była ona pierwszą klasą, i wtedy te dwie lekcje są potrzebne, aby zaznajomić dzieci ze mną, moim stylem nauczania i właśnie aby wprowadzić bądź utrwalić to "klasowe" słownictwo.
Ponadto uczymy się piosenki, którą będziemy witać się w klasie drugiej i zaznajamiam dzieci z Noisometerem.  Oczywiście, nie da się w dwóch lekcjach ścisnąć wszystkiego z czterech lekcji, jakie przeprowadzam w klasie pierwszej, dlatego zwykle koncentruję się na tematyce lekcji pierwszej i trzeciej, gdyż słownictwo z tych lekcji uważam za absolutnie niezbędne. 

W klasie trzeciej dzieci zwykle już znają wszystkie te wyrażenia, nie chcę się też dublować i robić tego samego co w klasie drugiej (i pierwszej). Ponadto w klasie trzeciej problem polega na tym, że książka jest dużo obszerniejsza, a w dodatku tracę jakieś 4-6 lekcji w maju, gdy dzieci są na zielonej szkole, dlatego należy ruszyć z podręcznikiem jak najwcześniej. Z wszystkich tych powodów w trzeciej klasie przeprowadzam tylko jedną lekcję bez podręcznika. Zapoznaję dzieci z umową przedmiotową i WSO, a potem proponuję jakąś zabawę na powtórzenie słownictwa z klasy drugiej przy pomocy flashcards.

PLASTRY MIODU

Tak nazywa się pierwsza zabawa. Nie jest to mój autorski pomysł, ale szczerze wam powiem, że nie pamiętam, skąd go wzięłam. Jest to fajna gra i pasuje na wszystkie powtórki, często wykorzystuję ją też na koniec roku szkolnego. 
Potrzebujemy karty obrazkowe najlepiej ok.40-50, ale może być też mniej. Jednak nie opłaca się zaczynać tej gry z mniej niż powiedzmy 25 kartami. Gra wymaga przygotowania się nieco wcześniej. Przed lekcją rysujemy na kartce taki schemacik składający się z takich figur:



Tych sześcioboków ma być tyle, ile mamy kart. Numerujemy je sobie od 1 do ile tam mamy tych obrazków. Pod schemacikiem piszemy, jaki obrazek kryje się pod jakim numerkiem - to jest tylko do naszej wiadomości. Na lekcji przerysowujemy sam schemat z numerkami na tablicę. Zajmie nam to parę minut, więc należy czymś zająć dzieci - niech czytają umowę przedmiotową, śpiewają piosenkę, cokolwiek. Dzielimy dzieci na grupy, najlepiej 2 lub 3 (nie więcej, bo będzie mętlik na schemacie). Każda grupa ma swój kolor kredy. Grupy kolejno podają numerek, my sprawdzamy na naszej kartce, co się pod nim kryje, i pokazujemy dzieciom odpowiednią kartę. Dzieci  (tzn. dana grupa) odpowiadają po angielsku, co to za słowo. Kolorujemy dany sześciobok odpowiednim kolorem kredy. Celem gry jest zdobycie np. 3 (ale może być też więcej, jeśli gramy z dużą ilością kart) sześcioboków w swoim kolorze są siadujących ze sobą - w pionie lub na skosy (w poziomie się nie da). Coś jak kółko i krzyżyk. Na koniec gry zliczamy, ile każda grupa ma pól w swoim kolorze. Może się zdarzyć tak, że jakaś grupa ma pełno swoich pól wszędzie rozsianych, ale nie udało jej się ustawić tych trzech w jedną linię skośną lub pionową. Żeby nie było tym dzieciom głupio i przykro, takie pojedyncze czy podwójne pola też wliczamy do punktacji. Z drugiej strony, należy premiować te grupy, którym udało się osiągnąć cel, czyli te 3 pola w rządku. Ja robię tak, że liczę każde pole osobno, ale dodatkowo dodaję punkty premiowe za każdą linię - po dwa. Czyli jeśli mamy linię z 3 pól ( 3 pola w skosie / pionie liczą się jako linia), to jest za to 5 punktów, bo jeszcze dwa w premii. Mam nadzieję, że rozumiecie, o co kaman. 

STOPER

Kolejna gra na powtórzenie, ta wymaga dużo mniej czasu i na szczęście żadnych przygotowań. Trzeba mieć tylko flashcardy, tez najlepiej ok. 40-50. Potrzeba też stoper lub komórkę z tą funkcją. I ochotnika z klasy - "sekretarza" - do jego obsługi. Dzielimy klasę na grupy, najlepiej znowu 2-3, nie muszą być równe. Nauczyciel staje z wszystkimi kartami przed jedną grupką. Ustawiamy stoper na odliczanie minuty (najlepszy jest taki, który odlicza w dół i daje sygnał dźwiękowy, że już jest koniec). Pokazujemy szybko grupce karty. Te, które nazwą dobrze wędrują na jedną stronę, a nazwane źle lub wcale na inną. Dla podniesienia dramatyzmu możemy się umówić z dziećmi, że liczy się tylko pierwsze słowo. Po upływie minuty liczymy prawidłowo nazwane karty, zapisujemy wynik. Przechodzimy do następnej grupki. Jeśli czas pozwoli, możemy zrobić drugą rundę i zsumować punkty. Wygrywa grupka z większą ilością punktów. Ja robię też tak, że gdy zliczymy dobre odpowiedzi, całą klasą nazywamy też te karty odrzucone na drugą kupkę, ale trzeba to zrobić po całej rozgrywce (rundzie), bo inaczej ułatwimy sprawę drugiej grupie.

To wszystko na dzisiaj. Podzielcie się waszymi pomysłami na początkowe lekcje. CU next time!

Komentarze

  1. Siedzę i zapisuje pomysły na gry, przyda się niedługo :) W każdym razie dobra robota z blogiem :) Może przy okazji napiszesz coś o podręcznikach - jakie polecasz tytuły a jakie nie. Prowadzę małą szkółkę językową i mam w zasadzie wsyzstkie grupy wiekowe więc muszę się we wszystkich orientować... a co roku jakieś nowe wybieram, nowe się ukazują bo egzaminy inne itp no i nie jest lekko :) W każdym razie do 1-3 lubie Fairyland z EGISU, fajnie bo jest dużo na tablicę interaktywną a dzieciaki to uwielbiają, ale to 4-6 nie mam faworyta. Może jakieś propozycje ? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A, i może wyłącz weryfikację obrazkową komentarzy, trochę to przeszkadza jak np z komórki bym chciała skomentować - chyba że jest Tobie potrzebna :)
    I może jeszcze napisz coś o umowie przedmiotowej - co to takiego dokładnie, w tym roku zamierzam przedstawic reguły na początku i konsekwentnie przestrzegać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za Twoje komentarze i sugestie. Postaram się niedługo napisać kilka słów o umowie przedmiotowej, natomiast co do podręczników to mogę wypowiadać się tylko na temat tych, na których pracowałam.
      W klasach 4-6 pracuję z Hot Spotem, który uważam za dobry podręcznik, a wcześniej miałam nieprzyjemność pracować z New Friendsami i ich poprzednikiem (Friendsami). Nie podobał mi się ten kurs.
      A co do weryfikacji obrazkowej to myślałam, że ją wyłączyłam - strasznie tego nie lubię u innych i byłam przekonana, że ja tak nie utrudniam życia ludziom :) - idę poprawić. dzięki!

      Usuń
  3. Hot Spota mają w szkole, zmieniają teraz na English Discovery czy jakoś tak ( nowość z Pearson bodajże). Friendsy słabe, potwierdzam. Ech, jeszcze trochę czasu mam , muszę pooglądać sample pages.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze rozumiem, że ponownie zaczynasz pracę w szkole od września? czy to do Twojej szkoły językowej?

      Usuń
  4. nie , to do mojej szkoły, do publicznej na razie nie wracam :) Po prostu wciąż szukam książki idealnej, chociaż taka pewnie nie istnieje :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz