Jestem dobra w planowaniu







O tak. Planowanie wychodzi mi świetnie. Trochę gorzej z realizacją, ale chyba nie powinnam być dla siebie zbyt surowa? Patrząc tylko pobieżnie na zeszły rok, udało mi się ukończyć 3 MOOCi (zapisałam się na 5, z jednego musiałam zrezygnować, drugi jest niestety bez deadline'u i w związku z tym cały czas go robię; nazywa się nomen omen Get Organized: How to be a Together Teacher hehe ;).
Ukończyłam 2 na courserze: Teaching Character and Creating Positive Classroom - z perspektywy czasu to było takie filozoficzne pitu-pitu, ale zawsze jakoś poszerzyło horyzonty; a drugi to Shaping the Way We Teach English part 1. Ten udało mi się skończyć z wyróżnieniem! Polecam Wam go, niedługo rusza część druga (miała też miejsce w zeszłym roku, ale akurat byłam na zielonej szkole więc cóż...), w której nie wezmę udziału, gdyż zaplanowałam w tym czasie już inny ://
Do tego zrobiłam kurs British Council na FutureLearn pt. Exploring English, ale była to strata czasu: bardzo łatwy językowo i właściwie nic nie wniósł w moją znajomość kultury brytyjskiej :/ Niemniej jednak jest warty uwagi, jeśli uczycie np. w gimnazjum lub liceum i potrzebujecie autentycznych i starannych językowo materiałów. Tak, dla uczniów będzie świetny, dla nauczycieli szkoda czasu. Rozważcie w kontekście materiałów dla uczniów - kolejna edycja rozpoczyna się 2. lutego!

Pod wpływem jakiegoś impulsu udało mi się też zapisać i ukończyć kurs eTwinning dla początkujących. Tutaj możecie poczytać jak się zapisać -  a właśnie rusza kolejna edycja kursów, więc macie mało czasu do namysłu. Dla mnie był to najbardziej wymagający czasowo z tych wszystkich kursów i sporo się nauczyłam, a wymiernym efektem było rozpoczęcie projektu eTwinning, który nadal jest w toku. W planie są dwa wpisy - o tym, co na kursie, szczegółowo rozpisane całe 10 tygodni (tyle on trwa!) i wpis o naszym projekcie.

Myślę, że mogę więc być z siebie dumna :)

Idę za ciosem i na ten rok zaplanowałam kilka rzeczy, niektóre z nich przybrały już konkretne kształty.

Przede wszystkim dołączam się do organizacji IATEFL, nie mam pojęcia, dlaczego wcześniej tego nie zrobiłam, bo wiem o niej nie od dziś. No jakoś mi umknęło. Was też zachęcam do zrzeszenia się.

Na pierwsze półrocze nowego roku zaplanowałam 2 kursy na courserze. Pierwszy rusza za 2 tygodnie: Gamification, trwa 6 tygodni i obawiam się, że będzie bardzo czasochłonny. Na szczęście pokryje się z moimi feriami, więc choć przez 2 tygodnie dam z siebie na nim wszystko. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że nie ma zbyt wiele wspólnego z angielskim, ale został sprawdzony przez inną anglistkę, której kompetencje i wiedzę bardzo cenię. Mowa o Beacie Budzyńskiej, twórczyni serwisu i gier Play Me and Learn. Kolejny kurs też nie ma bezpośredniego związku z uczeniem angielskiego, robię go bardziej hobbystycznie, aby odświeżyć wiedzę ze studiów: Miracles of Human Language: An Introduction to Linguistics. 5 tygodni dość intensywnej nauki. Na oba kursy można się wciąż zapisywać, zachęcam do dołączenia! Pamiętajcie, że kursy na courserze są BEZPŁATNE, płatny jest verified certificate, ale nie trzeba go wykupywać, jeśli nie potrzebujecie. Natomiast Statement of Accomplishment jest też bezpłatny, ale ażeby go dostać, trzeba zaliczyć zadania kursowe powyżej pewnego progu.

Zapisałam się też na 3 krótkie kursiki eTwinning. Zaczynają się niedługo, jeden już w przyszły poniedziałek. Trwają tydzień każdy. Oferta tych minikursików jest przebogata, ja wybrałam: Tydzień z edycją grafiki online, Tydzień z TIK dla najmłodszych i Tydzień w blogosferze. Pełna oferta TUTAJ.

W minionym roku przeczytałam też dwie bardzo ciekawe książki bezpośrednio związane z nauczaniem, czyli niby na plus, z tym że już nie znalazłam czasu, aby je Wam przedstawić. A porobiłam fajne notatki, zapisałam refleksje... O jednej wspomniałam: http://english-nook.blogspot.com/2014/07/neurodydaktyka-marzeny-zylinskiej.html, a druga jest niedostępna obecnie w księgarniach, ale możecie ją legalnie przeczytać w formacie pdf na stronie wydawnictwa: KLIKAJCIE NA PIERWSZY REKORD OD GÓRY. Pasjonująca lektura, daje do myślenia.
W tym roku też chciałabym przeczytać jakieś 2 książki powiązane z nauczaniem - i zdać Wam z nich relacje.

Teraz czas na bicie się w piersi. Zdjęcie ilustrujące post jak wyrzut sumienia będzie mi przypominać, że w temacie podnoszenia swoich umiejętności czystojęzykowych NIE ZROBIŁAM W UBIEGŁYM ROKU ABSOLUTNIE NIC!!! Tzn. coś tam zaczynałam: Memrise, Wordbuilder, książki obcojęzyczne - nie skończyłam nic.... Co mnie bardzo dobija. Inna sprawa, że właściwie już nie mam kiedy tego robić (bo jak pamiętacie, mam małe dziecko, z którym popołudniami uskuteczniam taki amatorski homeschooling - jak będziecie chcieli namiary na fajne zabawy <nie angielskie, bo cały czas jakoś nie czuję się dobrze w roli n-la angielskiego dla własnego dziecka> z 3-latkiem, pls let me know - no i jeszcze mam męża, to momentami jakby drugie dziecko) - ale jak to mówią: jak się chce, to się znajdzie sposób, a jak się nie chce, to się znajdzie powód. Ja chcę i muszę znaleźć sposób, ale tyle rzeczy chciałabym zrobić: i książki, i słownictwo, i filmy, i podcasty - że nie wiem, od której strony zacząć. Gdyby ktoś mi napisał jakiś fajny program nauki, taki na 20 minut dziennie, daję słowo, że od jutra wcieliłabym go w życie. CZY KTOŚ Z WAS SIĘ PODEJMIE? 

Już na styczeń miałam sobie szykować jakiś językowy challenge, ale chyba poczekam, aż ucichnie końcowosemestralna gorączka i zacznę od lutego... Tymczasem znów czytam w oryginale Hobbita, zainspirowana wizytą w kinie na Bitwie 5 Armii. I to na razie wszystko w temacie rozwoju językowego... Ale będzie lepiej!

Co do bloga, to zastanawiam się, czy nie powrócić do starego i zapomnianego działu o samodzielnej nauce. Co myślicie?

Mam jeszcze jeden mały plan, ale pochwalę się jak wcielę go w życie.



Trzymajcie za mnie kciuki! Wszystkiego dobrego w 2015! Oby nam się chciało chcieć!

Komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Dzięki Gosiu! Miło mi Cię tu widzieć!

      Usuń
  2. A mnie zaintrygował ten "mały plan" :)
    POWODZENIA! Nie dołuj się, dla mnie jesteś wzorem ambicji i pracowitości, matki i pani domu!
    Pozdrowienia i mam nadzieję do niedługiego zobaczenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że niedługo uchylę rąbka tajemnicy ;)

      Usuń
  3. Dziekuje za tego posta. Natchnelas mnie. Raz ze nie wiedzialam o courserze i to ze teraz siedze w domu, oczekuje drugiego pitomka, wiec moze porobie kulka kursow. Do pracy wroce ze swiezym, doksztalconym umyslem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, zachęcam do kursów na courserze!

      Usuń
  4. Jestem pod wrażeniem planu. Pisz częściej o swoich planach a może i mnie zmotywujesz do roboty;) Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy, jak będzie wyglądało moje rozliczenie z powyższych planów za rok... Oby nie było gorzkiego śmiechu...

      Usuń
  5. Kurs edycji grafiki online robiłam- całkiem fajny. A co do tych tygodniowych kursów niech nie zwiedzie Cię ich krótkie trwanie- sporo na nich do zrobienia jest ;) robiłam jeszcze 2 oprócz tej grafiki praktycznie w ciągu jednego tygodnia (ostatni tydzień sierpnia) i ledwo się wyrabiałam z zadaniami ;)

    Chętnie poczytam o samodzielnej nauce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak słyszałam, że są intensywne... I presja czasu duża. No cóż, lubię wyzwania! A poza tym chyba 2 wypadają w trakcie ferii, dam radę!

      Usuń
  6. Też jestem dobra w planowaniu :D Nieźle Ci idzie, ja dopiero jestem w trakcie together teacher :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ja też - niezmiennie od października! ;)

      Usuń
  7. Ania, chylę czoła za rozliczne kursy i szkolenia. A w planowaniu to ja jestem miszczem, chyba większym nawet niż Ty. Wiem! Załóżmy Klub Uczących się Inaczej. Mogę być honorowym prezesem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak Aniu, nasz duet wymiata... Jak tam Twoje challenge??

      Usuń
  8. Jestem pod wrażeniem tych wszystkich kursów które zrobiłaś. Dopiero tu dowiedziałam się o Coursera. Spróbuję! Nie martw się, że nie zrobiłaś 'planu' jak się tak dużo planuje, to nic dziwnego. Wiem coś o tym też tak robię i też mam małe dziecko, które nomen omen właśnie się obudziło, więc nie dokończę myśli a jeszcze coś miałam dodać

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytam plany i podziwiam Twoje zaangażowanie w rozwój.
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  10. Aniu, cóż mogę napisać - powodzenia i może za jakiś czas dołączę, na razie nie czuję się na siłach przy moim 9-miesiecznym brzdącu. Szał ciał, mam tylko dwa dni opóźnienia w przeczytaniu tego posta ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, Ty i tak ogarniasz system... Ja do świata żywych wróciłam po 10 miesiącach dopiero... A mówią, że połóg trwa 6 tygodni niby hehe... #smiechprzezlzy . A bloga założyłam jak Adaś miał 13 miesięcy.

      Usuń

Prześlij komentarz