Gra bez nazwy, ale fajna



Ledwo zaczął się rok szkolny, a ja już z niczym nie wyrabiam. Jestem kłębkiem nerwów i zgorzkniałą frustratką... Pożalę się Wam, wiem, że mogę liczyć na Wasze wsparcie.

W skrócie chodzi o to, że odkąd wróciłam do roboty, to mojemu dziecku włączył się protest mode, który manifestuje na wszelkie możliwe sposoby. Oględnie mówiąc, angażuje całą uwagę, czas, a przede wszystkim cierpliwość rodzica. A tak właściwie to jestem samotną matką, jeśli popatrzeć na godziny pracy mojego męża. Więc Adaś angażuje przede wszystkim mnie. Tymczasem sami wiecie, jak to jest na początku roku z papierami, a jeszcze mam do tego wychowawstwo, którego zupełnie nie ogarniam!!!!! Jak już syn uśnie, to nadganiam z ogarnięciem chałupy, robię obiad na drugi dzien (dwa dania!) no i gdzieś ok 22.30 mam czas na przygotowanie rzeczy do szkoły... Chodzę spać o pierwszej.  O piątej rano moje dziecko, które po tatusiu jest typem cholernego skowrona, budzi mnie radośnie...  Kiedy będą wakacje???

A już po tych dwóch dniach nauki mam dwa pomysły, którymi chciałam się z Wami podzielić. Pomysły z tzw. czapy, wymyślone na gorąco, a może i Wam pomogą uatrakcyjnić lekcje?

Dziś zapodam Wam jedną zabawę idealną na lekcję, kiedy właściwie nie wiadomo co zrobić - pierwszą lub drugą lekcję w nowym roku szkolnym. Jeśli już jej nie zdążycie wykorzystać, to wiedzcie, że nadaje się też na różne powtórki, na zastępstwa i inne takie.






Materiały: potrzebujecie flashcards w młodszych klasach, w starszych to mogą być jakieś pojedyncze zdania do uzupełnienia słówkiem / strukturą gramatyczną - zależy co tam chcecie poćwiczyć. Można te zdania wyświetlać projektorem, można podawać wydrukowane uprzednio na kartkach - pozostawiam to Waszej inwencji. Flashcards to dobre wyjście, jeśli nie macie czasu na długie przygotowania. Nie musicie się przy ich pomocy skupiać tylko na słownictwie, można poprosić dzieci, aby układały z nimi zdania.

Poziom: przeróżny. W zależności od użytych struktur / słówek gra może być łatwiejsza bądź trudniejsza.

Wiek: obojętne, dobra też dla dorosłych, ja robiłam w trzeciej klasie - dzieci były bardzo zaangażowane. Ale raczej pierwszaków w niej nie widzę. No chyba że w czerwcu.

Forma, liczba osób: dzielimy na grupki. Dobrze mi się pracowało, gdy podzieliłam 24-osobową klasę na 3 grupy. Przy dwóch emocji jest mniej. Liczebność w grupach to tak od 3 osób i nie więcej niż 8.

Czas: w zależności ile przygotujecie kart. Nam 25 kart starczyło na pół godziny zabawy.

Przebieg:
Na tablicy rysuję tabelę. Tutaj zdjęcia wersji dla nauczyciela, wersja dla dzieci już po podliczeniu punktów to to zdjęcie u góry.

Dzieci widzą wersję bez słów, taką:





Tam, gdzie jest pusto, wpisujecie nazwę kategorii. Dla siebie przygotowujecie gdzieś na boku taką samą tabelę, ale wypełniacie ją słowami no i rzecz jasna nie informujecie uczniów, jakimi.

Taką wersję miałam dla klasy drugiej:





a taką dla trzeciej:





Te liczby to jak się zapewne już domyśliliście liczba punktów za słowa. Musicie sami zastanowić się, które dla Waszych uczniów są potencjalnie najtrudniejsze (100pkt.), a które banalne (10pkt.).

Informujecie uczniów, że za każdą liczbą kryje się słowo, subiektywnie od najłatwiejszego do najtrudniejszego. Dobrze by było, aby grupki siadły razem, np. wokół jednego stolika, żeby razem mogli się naradzać nad strategią. Możecie im podpowiedzieć, żeby szli na całość w kategoriach, w których dobrze się czują, żeby nie ryzykowali tam, gdzie nie mają pojęcia - czaicie o co chodzi. No i zaczynamy. Każda grupka po kolei mówi nazwę kategorii i liczbę - dobrze jest wcześniej przećwiczyć / przypomnieć liczebniki. Odkrywacie karty, dzieci nazywają. Ja umówiłam się z moimi, że pierwsze słowo jest liczone jako odpowiedź. I tak to leci.

Gra jest emocjonująca, dość głośna, ale można nad tym zapanować mówiąc np., że jeśli będą patrzeć uważnie, to może uda im się przejąć kartę przeciwnika, na którą dana grupa nie znała odpowiedzi - ale do tego wymagane jest skupienie i uwaga.

Gdy dany wyraz został nazwany, wtedy w odpowiedniej komórce tabeli wpisujecie numer czy też symbol grupy, która go odgadła. Jak już jest wszystko odgadnięte, zliczacie punkty.

Proste, a cieszy.


Tutaj znajdziecie inne moje posty z grami na lekcje, kiedy nie wiadomo co robić:
KLIK 1
KLIK 2
KLIK 3
KLIK 4

Komentarze

  1. Ania, mój wstawacz też ma na imię Adaś.:) Kiedyś myślałam, że jak dziecko ma ze dwa lata to rozumie, że mama chce spać. Nic z tego. Córka ma 5 i potrafi stać przy łóżku i jęczeć jak dziecko z trzeciego świata "głoodnaa".
    A gra fajna, moje ulubione to tego rodzaju. Prawie nic do nich nie trzeba a dzieciaki je uwielbiają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejna rzecz, która nas łączy ;)
      Mój też mnie łapie na 'mniam mniam' z rana- nie wiem skąd mu się wzięło takie prymitywne zawołanie, bo wysławia się pełnymi zdaniami i na pewno nie brakuje mu słownictwa.
      Adasie rulezzzz - takie piękne, bezpretensjonalne imię, nie udaje ani staromodnego, ani nowoczesnego - proste, ponadczasowe, klasyczne! Dziwię się, że tak mało Adasiów jest wkoło.

      Usuń
  2. Dziekuje! Z pewnoscia skorzystam!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Super! Wykorzystam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fantastyczny pomysł na początek, jak i koniec semestru, roku itp. Mam nadzieję, że nie zapomnę do powrotu do pracy :),
    P.S. Współczuję wychowawstwa, to pierwsze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, pierwsze. Ale na razie jest OK. Nie mam problemu z dziećmi, bo je wszystkie znam, uczyłam je wcześniej, a z połową klasy byłam na zielonej szkole w maju.
      W poniedziałek mam zebranie z rodzicami, zobaczymy jak będzie. Generalnie nie jest to sytuacja spędzająca mi sen z powiek.

      Usuń
  5. Fajna propozycja, często najprostsze rzeczy najlepiej się sprawdzają. A jeśli chodzi o dzieci to zbyt lajtowo nie może być. Mój syn właśnie w pierwszym tygodniu szkoły zaczął odmawiać dziennego spania, więc też szykowałam zajęcia późno i gotowałam na następny dzień (ale dwa dania pozostają w sferze niebytu, także chylę czoła). No i mama musi być cała dla niego. Zakładam, że z czasem logistyka przestanie być taka trudna a i młodziaki trochę się ogarną. Trzymaj się :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz