Krótka relacja z KAPELUSZY LEKTORA VIII w Krakowie



Byłam już kiedyś na Kapeluszach. Pisałam o tym TU. Były to trzecia i czwarta edycja. Po trzeciej wyszłam zachwycona, nabuzowana pozytywną energią i pomysłami. Bez wahania zapisałam się na czwartą. I gorzko się rozczarowałam. Warsztaty były infantylne, nie nauczyły mnie nic nowego. Cena słona, a satysfakcji nie czułam. Ponadto przy rejestracji poprosiłam o fakturę, żeby szkoła mogła zwrócić mi pieniądze. Miałam ją otrzymać przy meldowaniu się na warsztatach. Na miejscu okazało się, że jej nie ma i mieli mi ją dosłać pocztą. I co? Czekam na nią do dzisiaj. To tylko 3,5 roku.
Z powyższych względów konsekwentnie opuszczałam kolejne edycje. Gdyby nie Jadwiga z English Śpiewajaco tak byłoby dalej. Ale Jadwiga skusiła mnie ceną - jeśliby zebrało się 11 chętnych osób, mielibyśmy sporą zniżkę przy rejestracji. Utworzyliśmy w tym celu grupę na fb. Popatrzyłam kto do niej dołączył i długo się nie zastanawiałam - warto było jechać choćby po to, aby spotkać się z niektórymi osobami.

Warsztaty kosztowały (z tą grupową obniżką) 80 zł. Z przykrością stwierdzam, że nie były to najkorzystniej wydane pieniądze. Gdyby nie to, że spotkałam się z ludźmi, z którymi chciałam się spotkać, to żałowałabym tych pieniędzy.
No nie chcę się kreować na wszystkowiedzącą, ale cóż poradzę na to, że właściwie 90% rzeczy to nie była dla mnie nowość? A pracuję w zawodzie dopiero od siedmiu lat i myślę, że to jest bardzo mało i przede mną oceany nieodkrytych zagadnień. Niestety na tym szkoleniu ich nie poruszono :(

Pierwsze warsztaty prowadził niejaki pan Jacek Członkowski. Pamiętam go z moich pierwszych Kapeluszy - wtedy poprowadził absolutnie fantastyczne zajęcia. Obecne poświęcone były zagadnieniom neurodydaktyki. Owszem, było to bardzo ciekawe. Ale dla kogoś, kto nie czytał książki Marzeny Żylińskiej 'Neurodydaktyka'. A jak może pamiętacie, mój wrodzony pęd do wiedzy i chorobliwa ambicja zagnały mnie do tej książki w wakacje. KLIK.
To jakby nie ich wina, że ją wcześniej przeczytałam, więc nie mam pretensji. Poza tym zajęcia prowadzone były w sposób ciekawy i co nieco sobie odświeżyłam.

Kolejne dwa warsztaty prowadziła pani Aldona Serewa. Pierwsze bardzo mi się podobały i z nich najwięcej wyniosłam. Dotyczyły krótko mówiąc pracy na lekcji języka obcego z podręcznikiem. Co zrobić, jeśli podręcznik jest za trudny, a co jeśli za łatwy. Jak uprościć / urozmaicić tekst do czytania. Kapelusze są adresowane do lektorów różnych języków, nie tylko angielskiego i podobało mi się to, że Aldona zadbała o przykłady z różnojęzycznych podręczników. Był język hiszpański, niemiecki a nawet suahili.

Ostatnie warsztaty były już bardziej psychologiczne i dotyczyły szeroko pojętego oceniania. Powiem szczerze, że przysypiałam. Pewnie to kwestia tego, że w noc poprzedzającą spałam 4 godziny, ale też było to za sprawą tematu. Oględnie powiem, że to zagadnienie mi nie leży. Ani opisowe, ani kształtujące, a jak już słyszę o NACOBEZU, to nóż w kieszeni mi się otwiera za sprawą przeraźliwie nudnego szkolenia, w którym miałam okazję (w sumie to przymus) uczestniczyć w zeszłym roku. Nie neguję sensu i zasadności takiego oceniania. Po prostu temat ten jest kompletnie poza sferą moich zainteresowań.

Ogólnie więc mogłam spożytkować te 80 zł korzystniej, wydając je na jakąś ciekawą książkę. Ale nie żałuję, bo spotkałam się z czterema koleżankami, z którymi do tej pory miałam kontakt tylko przez grupę na fb. Ponadto wydałam ciekawie kolejne 86 zł na stoisku Aneta's English Books (książki Usborne):



kupiłam jeszcze książeczkę dot-to-dot, ale nie ma jej na zdjęciu


Było też stoisko Cambridge. Bardzo lubię to wydawnictwo, ale tym razem ani oferta, ani ceny (zwłaszcza one) nie powalały.
Na szczęście nie było durnowatych zabaw integracyjnych i dennych podrygiwań.

Chyba jadąc na szkolenia muszę się nastawiać na spotkania z ludźmi, a nie na naukę czegoś nowego.



Pozdrawiam Jadwigę, Ewę i obie Joanny!



Komentarze

  1. Ja byłam na trzech edycjach, skończyłam na piątej. I z edycji na edycję coraz mniej z nich wynosiłam. Także kuszą, ale zdrowy rozsądek mówi, żeby sobie jednak darować, szczególnie, że mam co robić. Co do oceniania kształtującego to teraz modny temat, ja też robię szkolenie internetowe. Szkoła mnie wysłała, ale póki co nie jestem przekonana. Tzn na ile jest to realne w polskich warunkach jak jednak oceny sumujące są konieczne. Zawsze fajnie, że coś kupiłaś i spotkałaś dziewczyny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, takie opowieści o tym jak to powinno wyglądać - to całe ocenianie - to dla mnie takie bajdurzenie, na razie nie do wdrożenia w obecnych warunkach w mojej szkole. Równie dobrze mogłabym sobie pofantazjować, że w każdej klasie mam IWB z dostępem do sieci...
      Ale wiesz co? Uczestnicząc w tych warsztatach myślałam o Tobie, bo pamiętam, że napisałaś posta o ocenianiu kształtującym! Myślałam, że Cię to kręci - a tu jednak nie.

      Usuń
    2. Pewnie po prawie roku szkolenia będę mieć opinię, narazie delikatnie mówiąc podchodzę z rezerwą ;) Prawdopodobnie jest tak, że pewne elementy oceniania można zaadaptować i tyle.

      Usuń
  2. Moje doświadczenia z Kapeluszami póki co są pozytywne. Byłam do tej pory na 2 edycjach + w lipcu na Open'erze PASE w Warszawie i wiele z tych warsztatów wyniosłam. Ale pracuję w zawodzie dopiero 3 lata i rzeczywiście wiele rzeczy jest dla mnie nowych. W tym roku również się wybieram w ostatni weekend listopada do Lublina :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miłej zabawy! Jakie macie mieć szkolenia? Te same co w Krk?

      Usuń
    2. Z tego co widziałam w programie to inny ma być środkowy moduł- w Lublinie będzie coś o gramatyce angielskiej (co niekoniecznie jest mi potrzebne). Ale i prowadzić będzie ktoś inny pozostałe moduły- p. Luiza wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie przy poprzednich edycjach Kapeluszy- liczę więc na to, że jednak i tym razem coś ciekawego z nich wyniosę :)

      Usuń
    3. P. Luiza też prowadzi bloga. Czytałaś może?

      Usuń
  3. Neurodydaktyka - bardzo modna jest w tym roku na szkoleniach :) Za chwilę będzie przesyt!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to prawda. Nam zorganizowała szkoła na wiosnę w ramach szkolenia RP - temat mnie wciągnął i przeczytałam książkę. A że jest bardzo chodliwy, to pewnie będzie się powtarzał tu i ówdzie.

      Usuń
  4. Ja byłam na tegorocznych kapeluszach 2 tygodnie temu w Warszawie. I powiem szczerze: też zachwycona nie wróciłam. Poprzednie warsztaty, 2 lata temu, zadziałały na mnie mega inspirująco i motywująco, a te? Obojętnie... Też najbardziej podobała mi się sesja o podręczniku, bo u nas była świetnie poprowadzona, ale pozostałe 2, poza formą (bo tutaj jeszcze dają radę - jest różnorodnie, ciekawie, zmiennie) nie pokazały mi nic nowego. 90% rzeczy wiedziałam, albo sama czułam intuicyjnie. A cała ta przyjemność kosztowała mnie 160 zł! :P
    Nadal szukam w necie ciekawych szkoleń, mimo że kosztują grube pieniądze, bo mam chęć na taki prawdziwy zastrzyk inspiracji, ale Kapelusze niestety nie sprawdziły się w swojej roli w tym roku :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiam się nad wydaniem kasy na jakieś szkolenie z 'Nauka Bez Granic'. Masz jakieś doświadczenia?

      Usuń
  5. Nawet nie wiedziałam, że Nauka Bez Granic organizuje szkolenia dla nauczycieli... Za to byłam u nich na warsztatach z uczniami - Christmas with Dickens - ale to są właśnie warsztaty dla uczniów w formie zabawy, kabaretu i mogę je polecić, pod warunkiem, że ma się uczniów dobrych z angielskiego i zapisuje na pakiet kilku warsztatów na raz. Pojedyncze kosztują więcej i trwają zbyt krótko, po skończeniu czujesz niedosyt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to są szkolenia online. Ciekawe szkolenia z TIKu są też na moodlu. One akurat za darmo.

      Usuń
  6. Też coś wrzuciłam od siebie z relacji :) w przeciwieństwie do Ciebie nie miałam porównania jednak do poprzednich edycji. Ale trzeba koniecznie się jeszcze kiedyś tak wybrać wspólnie gdzieś :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Tylko jedna sesja była warta tych pieniędzy...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz