I'm EXHAUSTED!!!!!

Jestem wykończona. Wszystko mnie drażni.

Klasa 4, którą uczę, wpędza mnie powoli do grobu.
Nie wiem, czy Wy też tak macie, ale z roku na rok  - takie odnoszę wrażenie - te dzieci są jakieś takie coraz bardziej ograniczone.... Nie wszystkie, ale te faktycznie słabe są już totalnym dnem w porównaniu ze słabymi sprzed np. 5 lat ://

Wchodzę do tej klasy i ręce mi opadają, jestem bezsilna. I wcale nie chodzi o dyscyplinę w klasie, bo siedzą cicho. Właściwie to nie umiem określić w czym problem, ale pracuje się tam BARDZO ciężko. Zawsze wychodząc jestem z siebie niezadowolona :(

Do tego jak pisałam dziś rano na fb, przez dwa ostatnie dni nie miałam neta, a gonił mnie termin zaliczenia drugiego quizu z coursery. Mam dziwne myśli, które przyciągają to, czego sobie nie życzę. Do rzeczy: deadline jest jutro, ale tak właściwie to nie wiem czy nie dziś o północy, bo gubię się w przeliczeniu strefy czasowej. Na ten tydzień kursu przygotowano 8 filmików video. Tymczasem w sobotę ja miałam za sobą dopiero dwa obejrzane filmiki, a chciałam przystąpić do quizu w poniedziałek / wtorek, tak aby go ewentualnie poprawić, gdyby mi poszło nieciekawie (mamy 3 podejścia do każdego quizu, liczy się najlepsze). W sobotę obejrzałam więc 3 kolejne i 3 ostatnie zostawiłam sobie na niedzielę i poniedziałek. Oglądając filmiki i robiąc notatki, pomyślałam sobie - gdyby była awaria neta, to nie mam jak zrobić quizu. I co?? - i oczywiście w niedzielę właśnie to się stało!! Ale nic, myślę - spoko, nadrobię w poniedziałek. Tylko że w poniedziałek nadal nie było netu. Ani dziś rano. Niewiele myśląc, spakowałam laptoKa i pognałam do makdonalda, żeby tak skorzystać z wifika (dobrze, że mam we wtorki na 10.30!!). Oczywiście mój komputer nie chciał współpracować z siecią makdonalda - widział ją, ale nie łączył się z niewiadomych powodów. Musiałam oglądać filmiki i robić kłiz przez telefon. Niestety kłiz w większości składał się z filmików i nagrań, które nie chciały się odtwarzać w moim telefonie :/// Myślałam, że krew mnie zaleje!!! jakoś uciułałam 6.6 punktów na 10, co mnie tylko zdołowało, no ale przynajmniej zmieściłam się w terminie.
I na szczęście już poprawiłam ten żenujący wynik, bo po powrocie z pracy okazało się, że internet wrócił.

Tak a propos coursery, to powiem Wam, że pojęcia nie mam skąd oni wzięli te godziny pracy na tydzień - w opisie kursu było, że kurs wymaga 2-4 godzin pracy tygodniowo. Albo ja jestem jakaś przytępawa, albo nie wiem co, ale przy takiej ilości czasu, to owszem, można to zrobić, ale tylko po łebkach, bez cienia refleksji. A że ja lubię zgłębiać temat, to dla mnie to stanowczo za mało. Problem polega na tym, że na więcej nie mam już czasu, więc faktycznie zajmuje mi to te 2-4 godziny tygodniowo, ale jakość moje pracy jest bardzo (mnie) niezadowalająca. Nie mam czasu na obejrzenie dodatkowych filmików, przeczytanie dodatkowych artykułów. I jak widzicie, blog też na tym znacząco ucierpiał. Bardzo mało wpisów, a w telefonie mam zaczętych chyba pięć nowych postów - nie wiem kiedy skończę.
Zgodzicie się więc ze mną, że mam chyba coś nie po kolei w głowie, bo zapisałam się na kolejny kurs coursery (sama nie wiem, co mną kierowało, kiedy klikałam button 'JOIN IT'): Applying Principles of Behaviour in the K-12 Classroom.
Dołączcie się też! Będziemy się razem wspierać! Wiem, że co najmniej jedna osoba zapisała się na kurs, o którym pisałam wyżej właśnie dzięki notce na moim blogu. The more the merrier!

Jeszcze jedna rzecz na koniec. U mnie w szkole jestem w zespole wychowawczym. To co tam można usłyszeć na temat tego, co wyrabiają dzieci, woła o pomstę do nieba!! jestem dziś świeżo po zespole, to była kolejna przyczyna mojego wyczerpania. Idę obejrzeć "Na Wspólnej" na tvn player, żeby się odmóżdżyć. Miłego wieczoru!


Komentarze

  1. Rub, jak ja Cię rozumiem... :/ mogłabym tu pod Twoim postem dołączyć drugi - swój na podobny temat... na szczęście mam jeszcze ferie i póki co staram się uodpornić na to co czeka mnie po powrocie. Aktualny rok mocno testuje moje możliwości - głównie odporność psychiczną: mam to "szczęście", że w naszej szkole klasy IV-V są dzielone na grupy wg poziomu i ja uczę w większości w tych najsłabszych. Niby powodem takiego przydziału grup nauczycielom jest moja anielska cierpliwość (na wykończeniu..). Praca w grupie 20 osób, z których KAŻDA ma problemy w nauce/z koncentracją/ADHD/dysleksję/sprawia problemy wychowawcze (do wyboru, w przypadku niektórych można podkreślić każdą opcję) to wręcz mordęga - naprawdę nie jestem w stanie opisać jak mnie wykańcza psychicznie praca w takich grupach. Całe szczęście w szkole językowej, w której pracuję są malutkie, sympatyczne grupki - to mnie ratuje przed trzaśnięciem drzwiami i zmianą zawodu (choć tego chyba nigdy nie zrobię - mimo wszystkich 'przeciw' ta praca to moje życie :))
    a co do Twoich kursów to chętnie się dołączę, ale jeszcze nie teraz. Niby mam ferie, a moja 'to do list' jest pełna :) ale Tobie życzę powodzenia - też mam tak, że lubię robić wszystko dokładnie i dlatego nigdy się nie wyrabiam ze wszystkim co mam zrobić :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emily, jak ja lubię ten Twój skrót: Rub... :)
      Jak Wam zazdroszczę, że macie teraz ferie.... Nas siłę na nie wyrzucili w połowie stycznia, przecież jeszcze nie byliśmy zmęczeni!!! Ledwo po Xmas i Three Magi... I tak już od blisko miesiąca zasuwamy, a gdzie tam jakiekolwiek wolne??? W Wielkanoc - za 2 miesiące...

      Usuń
  2. Spokojnie, damy radę! Może to takie wiosenne przesilenie? Ja zazwyczaj choruję w tym okresie i też opadam z sił, wszystko mnie denerwuje bardziej, niż na początku roku. Jeszcze TYLKO 4m-ce, keep it up! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aniu, dasz radę, ale...masz za wysokie wymagania wobec siebie (skąd ja to znam?), a czasem trzeba po prostu odpuścić np. kolejny kurs czy wpis na blogu (skąd ja to znam?) i obejrzeć "Na Wspólnej" na playerze (skąd ja to znam?). Niby teraz mamy ferie, ale tylyyye sobie zaplanowałam i oczywiście się nie wyrobię ze wszystkim, a sił mam coraz mniej. Jak pomyślę o moim normalnym toku pracy to mi słabo na samą myśl, a obowiązków przez następne naście lat mniej mieć nie będę.

    Nowy dzień zacznij od wykreślenia połowy rzeczy z kalendarza, zostaw niezbędne minimum, a resztę czasu zostaw dla siebie i rodziny :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Ty jeszcze wracasz do pracy po feriach???
      Pamiętaj, że przed nami jeszcze około 35 lat pracy! :) Dobrze, że przynajmniej ją lubimy (jeszcze) :D

      Dzięki za dobre rady :*

      Usuń
    2. Normalnie już od bardzo dawna nie pracuję, że powiedzmy, że nie rzuciłam wszystkich obowiązków. Chyba mało asertywna jestem...

      Usuń
  4. Mnie też namówiłaś na courserę. Zapisałam się kurs biznesowy - Entrepreneurial Mindset. Nawet ciekawy, fajny prowadzący, pytania w quizie są zamknięte (test wielokrotnego wyboru) i otwarte (odpowiedzieć na pytanie w jednym lub dwóch paragrafach). Na drugi kurs namówiłam ucznia i zapiszemy się razem - What Managers Can Learn From Great Philosophers.Też mam urwanie głowy, taki zawód:) Trzymaj się dzielnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brakuje mi mieszanki angielskiego i biznesu, muszę pomyśleć też nad takim kursem, może w wakacje...

      Usuń
  5. Dla mnie klasy 4-6 to zesłanie;) Sto razy bardziej wolę gimnazjalistów, chociaż wśród nich "kwiat intelektualny" zdarza się czasem taki, że ręce opadają, a tu jeszcze widmo egzaminu nad głową. Ale, tak sobie czytam... i zazdroszczę;) Ja jestem teraz na zwolnieniu i brakuje mi tej gonitwy. Mimo że parę razy zasnęłam nad kartówkami (sprawdzanie w łóżku, super patent, nie?). Dzięki za coursera, pewnie się zapiszę:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam. Wprawdzie nie wiem jak "wcisnę" ten kurs pomiędzy pracę i studia, ale się zapisałam :)
    Mnie osobiście, a uczę w klasach I-III i mam tam cały etat, do rozpaczy doprowadzają rozdokazywane klasy drugie. Liczę dni do Wielkanocy, a potem do końca roku :)
    Pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyli startujemy razem w kwietniu? Świetnie, będziemy się wzajemnie motywować!

      Usuń
  7. Ja mam jeszcze ferie, ale doskonale rozumiem Twoją frustrację. Pracuje z klasami I-VI (+ grupa przedszkolna) i mogę tylko potwierdzić, że niektóre dzieciaki kierują się chyba tylko instynktem, bo rozumu nie mają nic. Ja wiem, że od nauczyciela wiele zależy. Motywacja, stosowanie róznych metod, ciekawe materiały, trochę zabawy, pozytywna atmosfera - wydawałoby się, że to idealna recepta na skuteczną naukę. Nic bardziej mylnego, bo niektóre dzieciaki po prostu nie chcą się uczyć.

    W moim przypadku klasa IV jest bardzo fajna - chcą się uczyć, są pilni, odrabiają zadane prace itd. Sami nawet pytają o to kiedy będzie następny test :D. Natomiast totalną tragedią jest klasa VI. To są uczniowie, którzy zaraz będą szli do gimnazjum, a ja mam wrażenie, że poziom ich ogarnięcia jest na poziomie klasy III (faktyczna klasa III, którą uczę jest super, tak btw). Nic nie wiedzą, i nie mówię tu już nawet o j. angielskim. Podstawy z geografii, historii, czy przyrody - wszystko leży. Jak słucham innych nauczycieli w pokoju nauczycielskim, to jedynie pocieszam się, że nie jestem sam z tym problemem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, o tak! Brak elementarnej wiedzy o otaczającym świecie to niestety coraz bardziej powszechna cecha :/ Nie tylko u dzieci.

      Usuń
  8. Aha, i zapisałem się na ten kurs. Może byc ciekawie.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj tak, dzieci potrafią "dać popalić" ale też mamy olbrzymią satysfakcję, kiedy
    je czegoś nauczymy. :) Moim spostrzeżeniem jest, że współczesna młoda młodzież jest bardziej leniwa i mniej myśląca. Cieszę się, że nie tylko mi się tak wydaje.

    OdpowiedzUsuń
  10. Może Ci się przyda
    http://www.womkat.edu.pl/wiadomosc/1257

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja uważam, że oni coś źle rozplanowali ilość godzin, jaką mamy przeznaczać na kurs. Zapisałam się też na jeden i po dwóch tygodniach odpuściłam. Dlatego, że nie wyrabiałam z wszystkim. A nie chciałam, żeby to było takie po łebkach. Bo to przecież nie o to chodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, czytałam na forum mojego kursu opinie innych i też poruszyli ten temat. Samo dokładne obejrzenie filmików niejednokrotnie zajmuje dwie godziny, a gdzie tam jeszcze sugerowane lektury! No i final project. Na szczęście mój już na ukończeniu, to sobie trochę odetchnę i poświęcę się bardziej blogowi ;)

      Usuń

Prześlij komentarz