W 80 blogów dookoła świata - przemijanie w angielskim wydaniu





Po miesięcznej przerwie zapraszam na kolejny wpis z cyklu "W 80 blogów dookoła świata". Zbliża się czas listopadowej zadumy, toteż wpisy na innych blogach krążyć będą wokół tematu śmierci. 
Może chcecie się dołączyć i od przyszłego miesiąca też pisać teksty w ramach naszej akcji? Piszcie na: blogi.jezykowe1@gmail.com lu wbijajcie na grupę https://www.facebook.com/groups/jezyki.kultura/
Zapraszamy wszystkich blogerów językowych!






Czy czujecie się wprowadzeni w nastrój tym pięknym wierszem? Mam nadzieję. A kojarzycie film?

Z tym świętem to jest problem. Chciałabym przedstawić go Wam w mniej komercyjnej formie niż Halloween ([haliłon] - jak mówi mąż mojej koleżanki - z naciskiem na łon), a nie chcę uderzyć też w egzaltowane tony, tak obce typowym, powściągliwym Anglikom (Brytyjczykom). Zresztą powaga ta jest tylko pozorna, bo tak naprawdę większość czynności w codziennym życiu Wyspiarzy podszyta jest specyficznym brytyjskim humorem.

Chciałabym zaznaczyć, że mówię tu o chrześcijańskich pochówkach. Jest to naród dość na bakier z czymś, co nazwiemy religijnością - wielu Brytyjczyków swój jedyny kontakt z religią ma właśnie podczas swojego własnego pogrzebu. Coraz mniej z nich jest ochrzczonych, coraz więcej małżeństw zawieranych jest wszędzie i przed każdym, tylko nie w kościele i przed księdzem - a jednak jeśli pogrzeb, to raczej chrześcijański (nie mówię tu o innych rodzajach pochówków, gdyż niechrześcijańskie mniejszości religijne nie są typowo angielskie). Czy fakt śmierci przybliża ich do Boga? Kate Fox w swojej znakomitej książce "Przejrzeć Anglików" rozwiewa te złudzenia. Chodzi o to, że skoro pochówek niechrześcijański, to jaki? Za dużo zachodu z organizacją innej opcji, dlatego zostają przy tym, co znane i łatwo dostępne.

Ze śmiercią i pogrzebami jest pewien kłopot. Na pogrzebach należy być śmiertelnie (nomen omen) poważnym, ale brytyjskie obyczaje niechętnie akceptują dramaty i łzy, które przecież są najzupełniej na miejscu w innych kulturach - ba, ich brak jest często utożsamiany z brakiem serca!
Jak tu się zachować?
Ironia, aluzje, przekomarzanie się, kpina, czyli wszystko to, co na co dzień cechuje typowy angielski humor, jakim podszyta jest każda niemal czynność, na pogrzebach są niemile widziane. A z drugiej strony łzy, a zwłaszcza już zawodzenie czy szlochy to duży nietakt, odbierany jako brak godności. Pamiętacie może reakcję najwyższych sfer na wiadomość o śmierci lady Diany? Reakcje tak bardzo krytykowaną na całym świecie - a było to typowe zachowanie prawdziwych Anglików. Dla nas zimne i bezduszne. Z drugiej strony, klasy niższe dość łatwo popadły w niebrytyjską egzaltację - ale szybko się pozbierały.
Przeważnie więc zachowanie Anglików na pogrzebach ogranicza się do smutnych uśmiechów, współczującego wyrazu twarzy (to u osób z dalszej rodziny lub niespokrewnionych).
Chcę zaznaczyć, że zachowanie takie nie wyklucza przeżywania autentycznego smutku! Po prostu się go nie okazuje, aby nie kłopotać swoją rozpaczą innych.

Gdybyście musieli uczestniczyć w pogrzebie, pamiętajcie, że nawet jeśli będzie to obrządek anglikański, jest to wciąż podobne do naszych katolickich pochówków. A jest nawet łatwiej, gdyż macie coś w rodzaju ściągi w kościele, tzw. order of service z wypisanymi hymnami itd. Coś jak program uroczystości, czasami jest nawet napisane kiedy klękać, stać itd. - nie trzeba się ściśle do tego stosować, jeśli nie chcesz brać czynnego udziału w nabożeństwie w takim obrządku, stanie cały czas jest jak najbardziej na miejscu. Większość obecnych pogrzebowych rytuałów powstała jeszcze w epoce wiktoriańskiej.
Ubieramy się w barwy stonowane. Podobnie jak w Polsce, po nabożeństwie możemy być zaproszeni na stypę (wake). Możemy wtedy mniej formalnie powspominać zmarłego. W miłym tonie jest napisanie potem listu do najbliższego krewnego / krewnych z podziękowaniem za zaproszenie na stypę i wspomnieniem zmarłego - niespotykane u nas, prawda?
Na różnych zachodnich filmach, m.in. powyższym widać, że rozpowszechniony jest zwyczaj wygłoszenia jakiejś mowy na temat zmarłej osoby. Zwykle są do tego wyznaczone przed uroczystością osoby (przyjaciele, najbliższa rodzina), ale można - że tak to ujmę - na gorąco się włączyć i podejść wygłosić parę słów, nawet jeśli nie było to w planie.

A tu - KLIK - gratka dla pasjonatów przeszłości - 16 stronicowy poradnik na temat pogrzebowej etykiety, napisany w 1922 roku przez Emily Post - amerykańską autorkę różnych poradników z tematyki savoir-vivre'u. Poradnik adresowany jest co prawda do zamożnych Amerykanów, ale znajdował zastosowanie i na wschód od Atlantyku.


Kończę, zostawiając Wam do kontemplacji piękny wiersz innego poety:



On All Souls' Day
Charles Causley

Last night they lit your glass with wine
And brought for you the sweet soul-cake,
And blessed the room with candle-shine
For the grave journey you would make.

They told me not to stir between
The midnight strokes of one and two,
And I should see you come again
To view the scene that once you knew.

'Good night,' they said, and journeyed on.
I turned the key, and - turning - smiled,
And in the quiet house alone
I slept serenely as a child.

Innocent was that sleep, and free,
And whent the first of morning shone
I had no need to gaze and see
If crumb, or bead of wine, had gone.

My heart was easy as this bloom
Of waters rising by the bay.
I did not watch where you might come,
For you had never been away.
For you have never been away. 


Wiersz nawiązuje do pogańskich tradycji powiązanych z celtyckim, pradawnym świętem Samhain, z którego po wiekach wyłoniło się Halloween. Coś jak nasze Dziady. Otóż dla zmarłych przodków przygotowywało się tzw. soul cakes, takie jakby korzenne ciasteczka z bakaliami i odbitym znakiem krzyża, do tego trochę wina. Zjedzenie jednego ciastka symbolizowało opuszczenie Czyśćca przez jedną duszę. Według starych podań, noce z przełomu października i listopada to te, kiedy zmarli wracali na ziemię - właśnie o tym jest powyższy wiersz. Mam do tego wiersza całą gotową lekcję, jeśli chcielibyście (ale sami widzicie, ze to raczej nie do podstawówek), to plis let me know.


-------

Oto, co do powiedzenia mają inni blogerzy:

Francja:
Francais-mon-amour - Sprawa życia i śmierci
http://francais-mon-amour.blogspot.com/2014/10/sprawa-zycia-i-smierci-w-80-blogow.html

Blog o Francji, Francuzach i języku francuskim : Dzień Wszystkich Świętych we Francji
http://francuski-przez-skype.blogspot.com/2014/10/wszystkich-swietych-we-francji.html

Love For France - Wszystkich Świętych na paryskim Père-Lachaise
http://loveforfrance.majakka.pl/wszystkich-swietych-na-paryskim-pere-lachaise/


Holandia:
Język holenderski - pół żartem, pół serio - Jak w Holandii upamiętnia się zmarłych
http://jezykholenderski.blogspot.com/2014/10/jak-w-holandii-upamietnia-sie-zmarych.html

Niemcy:
Willkommen in Polschland - Niemieckie cmentarze
http://polschland.blogspot.com/2014/10/niemieckie-cmentarze.html

Blog o języku niemieckim - Słownictwo związane z przemijaniem.
http://languageflirt-de.blogspot.com/2014/10/w-80-blogow-dookoa-swiata-sownictwo.html

Niemiecka Sofa - Jak w Niemczech upamiętnia się zmarłych?
http://niemieckasofa.pl/2014/10/niemczech-upamietnia-sie-zmarlych/


Norwegia:
Jak w Norwegii upamiętnia się zmarłych?
http://patinorway.blogspot.ch/2014/10/134-jak-w-norwegii-upamietnia-sie.html


Rosja:
Jak w Rosji upamiętnia się zmarłych?
 http://www.rosyjskiesniadanie.pl/w-80-blogow-dookola-swiata/swieto-zmarlych-w-rosji/


Szwajcaria:
Szwajcaria moimi oczami
http://szwajcarsko.blogspot.com/2014/10/znani-pochowani-w-szwajcarii.html
Szwajcarkie blabliblu: W Szwajcarii jest niezwykle nawet po śmierci.
http://szwajcarskie-blabliblu.blog.pl/2014/10/25/odrodzeni-po-smierci-w-drzewie-czy-w-szumie-wiatru/


Szwecja:
Szwecjoblog - Jak w Szwecji mówi się o śmierci?
http://szwecjoblog.pl/2014/10/jak-w-szwecji-mowi-sie-o-smierci.html


Wielka Brytania: 
english-at-tea - Dzień Wszystkich Świętych w Anglii
http://english-at-tea.blogspot.com/2014/10/jak-upamietnia-sie-zmarych-w-anglii.html


Wietnam:
Wietnam.info - Jak w Wietnamie upamiętnia się zmarłych?
http://www.wietnam.info/2014/10/jak-w-wietnamie-upamietnia-sie-zmarych.html

Komentarze

  1. Nie sądziłam, że mnie ten temat zaintersuje, ale bardzo ciekawy post, Aniu. Sporo się dowiedziałam, chyba czas sięgnąć po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! A książkę serdecznie polecam, jest już nowe wydanie, ja mam jeszcze stare.

      Usuń
  2. Czy oni nie mają na coś etykiety? ;) Z chęcią poczytam etykietę zachowania się na anielskim pogrzebie, bo obce mi takie "chłodne" zachowanie. Ja nie mogłaby powstrzymać łez na pogrzebie bardzo bliskiej osoby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Etykietę mają rzeczywiście chyba na wszystko ;)

      Usuń
  3. Świetnie, że wspominasz o książce Kate Fox! Pamiętam ją z czasów studiów, dowiedziałam się z niej wielu ciekawych rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to na skandynawistyce mieliście Kate Fox??? ja ją znam z moich prywatnych wycieczek do księgarni językowej, na studiach o niej nie słyszałam - a uważam, że powinna być choćby w lekturach dodatkowych.

      Usuń
  4. W kwestii wybieranego pochówku też myślę, że jest to kwestia ogólnie przyjętego zwyczaju. O ile człowiek sobie żył i wybierał różne formy swojej wiary i wyznania, czy deklarował ateizm, o tyle po śmierci, zgodnie z tradycją jego pochówek zazwyczaj jest chrześcijański. Wydaje mi się, że coraz częściej jest tak w Polsce. I jak to ujęłaś bardzo trafnie-z religią taki człowiek ma najwięcej wspólnego podczas swojego pogrzebu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się, u nas też dominuje ten rodzaj pogrzebu, nieważne jakim (i czy?) się było katolikiem za życia.

      Usuń
  5. Raczej niewielkie są szanse na to, abym kiedykolwiek uczestniczyła w angielskim pogrzebie, ale chętnie poczytam o etykiecie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też nie miałam okazji, a byłoby to ciekawe wydarzenie kulturoznawcze.

      Usuń
  6. A to właśnie jest ciekawe. Całe życie z dala od kościoła, a później pochówek jak najbardziej chrześcijański. I jakoś to w GB przechodzi, a u nas znam sytuację, kiedy po śmierci zatwardziałego antykatolika (który zresztą sobie życzył pochówku ateistycznego) rodzina zdecydowała, że należy go pochować na cmentarzu katolickim. Ksiądz się oczywiście zgodził, gdy rodzina przedstawiła mocne argumenty (kilka tysięcy złotych). To była prawdziwa żenada w polskim stylu niestety...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem o czym mówisz, znam to z najbliższego podwórka :( Takie zachowanie dotknęło moją rodzinę już kilka razy. A jeszcze gorsze było to, że chowane osoby nie były agnostykami ani antykatolikami, choć może do wzorowych parafian sporo im brakowało.

      Usuń
  7. Nie wiedziałam, że Anglicy to tacy konformiści ;) Najważniejsze, żeby nie komplikować sobie "życia", szczególnie po śmierci ;)

    PS Aż się lekko wzruszyłam, oglądając ten fragment filmu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiersz i jego interpretacja w filmie rzeczywiście chwytają za serce. Chciałabym go mieć odczytanego na swoim pogrzebie, ale kto by to zrozumiał... No i nie ma u nas zwyczaju dodawania takich osobistych akcentów do uroczystości żałobno-pogrzebowych (szkoda...)

      Usuń
  8. Miałam niedawno okazję uczestniczyć w angielskim pogrzebie - katolickim, a dokładniej w jego pierwszej oficjalnej części w kościele. Byłam zaskoczona, gdy przed rozpoczęciem Mszy pogrzebowej czwórka starszych Anglików i Angielek siedziała w ławkach i gadała bez krępacji na cały głos, śmiejąc się i żartując...
    A książeczkipogrzebwoe faktycznie bardzo ułatwiają życie i przybliżają trochę zmarłego, bo często zawierają jego zdjęcie i datę urodzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to taki karnecik, jak ktoś w Niemczech bodajże? Fajny zwyczaj.
      A co do zachowania 'żałobników' - u nas byłby mały skandalik, a w UK - no cóż...

      Usuń
  9. Ciężko mi wyobrazić sobie trzymanie emocji na wodzy podczas pogrzebu..
    Tak to już jest z tymi Anglikami, że kościoły odwiedzają tylko przy chrztach, weselach i pogrzebach, choć jak piszesz podczas tych ostatnich teraz pewnie najczęściej. Dlatego nie powinna dziwić ta ściąga kiedy klękać, siadać, wstawać ..ale ja mimo wszystko jestem lekko zszokowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas nawet powierzchowni katolicy bywają te 2-3 razy do roku w kościele, więc nie potrzeba ściąg ;)

      Usuń
  10. Ciekawy wpis, zwłaszcza fragment o tym, jak Anglicy zachowują się na pogrzebach. Trzeba wiedzieć coś takiego, żeby móc zrozumieć! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Muszę poszukać tej książki o Anglikach!
    Mnie bardzo zaskoczył klimat w angielskich kościołach - przez to, że wiernych jest tak niewielu, są na wagę złota. Atmosfera wydaje się dużo zdrowsza niż w Polsce.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz