Małe co nieco o szkole w UK






Już po raz piąty mam ogromną przyjemność i satysfakcję uczestniczyć w jedynej swoim rodzaju, niepowtarzalnej, unikatowej na skalę polskiej blogosfery - akcji "W 80 blogów dookoła świata". Z każdym miesiącem jest nam bliżej do tej tytułowej osiemdziesiątki :) Ale wciąż jeszcze trochę nam brakuje. Może chcecie się dołączyć i wypełnić tę lukę? Piszcie na: blogi.jezykowe1@gmail.com lub wbijajcie na grupę https://www.facebook.com/groups/jezyki.kultura/
Zapraszamy!


Zbliża się wrzesień, więc jaki temat pasowałby lepiej niż szkoła? Jednak jeśli liczycie na przedstawienie Wam systemu szkolnictwa w UK, to niestety rozczaruję Was. Z miejsca odrzuciłam taką prezentację tego tematu. Jest tego tyle w necie, że sami sobie doczytacie, a poza tym temat ten jest bardzo przyziemny i nudny. Postanowiłam podzielić się z Wami moimi refleksjami dotyczącymi brytyjskiej szkoły, odnosząc je do szkoły polskiej.

Nie znam systemu szkolnictwa w UK na tyle, aby go krytykować czy też bałwochwalczo wielbić. Właściwie to wiem tylko, jak jest teoretycznie zorganizowany, ale jak działa w praktyce - tego z autopsji nie wiem. Natomiast miałam okazję spędzić jeden dzień w tej szkole w Brighton. Uderzyły mnie dwie rzeczy, moim zdaniem bardzo odróżniające tę szkołę od typowych polskich:

1) przytłaczająca ilość materiałów / dekoracji / nie wiem czego jeszcze na ścianach. Było tak w każdej sali. Normalnie nie widać było koloru ściany, bo nie było ani skrawka pustej przestrzeni. Od razu Wam powiem, że nie podobało mi się to. Myślę, że taki chaos wpływa na (nie)umiejętność skupienia się u ucznia, przynajmniej jak pamiętam siebie ze swoich szczenięcych lat, to wiem z całą pewnością, że godzinami studiowałabym te ściany. Jestem zwolennikiem ascetyzmu i minimalizmu w wystroju klas szkolnych. Wolę element zaskoczenia, gdy wyciągam jakiś plakat z szafy, aniżeli nudę wynikającą z opatrzenia się tym plakatem przez cały rok szkolny (i dłużej).

2) hałas w klasie. Mnie osobiście taki twórczy ferment nie przeszkadza, ale domyślam się, co mogliby powiedzieć bardziej konserwatywnie nastawieni nauczyciele. Wydaje mi się, że - słusznie czy nie - jest u nas duży nacisk na zachowanie jako takiej ciszy podczas pracy na lekcjach. Natomiast w obserwowanej przeze mnie sali dzieci pracowały w grupach (kolejna rzadko spotykana rzecz w PL), co za tym idzie ciężko o ciszę.

Mam jeszcze z tyłu głowy kilka luźnych spostrzeżeń, ale nie będę się nimi dzielić z racji tego, że trudno jest wyrobić sobie pogląd po zaledwie jednym dniu jako gość w brytyjskiej szkole. Myślę, że bardzo dużo w tym temacie da Wam lektura tego konta na facebooku: Mrs. Kalisz - being a Polish teacher in a British school.  Polecam zalajkowanie stronki. Autorka porównuje oba systemy szkolnictwa, a z pewnością jako nauczyciel ma dużo do powiedzenia w tym temacie, ponadto dzieli się ciekawymi brytyjskimi materiałami przydatnymi w pracy nauczyciela - świetne do uczenia małych dzieci angielskiego! Dużo rzetelnej wiedzy.


Zupełnie innym zagadnieniem, jakie chciałam poruszyć, jest poziom nauki w UK. Mam kuzyna, który w wieku 12 lat wyjechał do Birmingham. W polskiej szkole był raczej przeciętnym, żeby nie powiedzieć słabszym uczniem. Tymczasem co się okazuje w zaledwie kilka tygodni po rozpoczęciu nauki w ichniejszej szkole? Że jest orłem z matematyki! A i z innych przedmiotów nie pozostaje już na szarym końcu. Inny przykład - w lutym moja uczennica z klasy 4 wyjechała na stałe do Walii, gdzie rzecz jasna podjęła naukę w jakiejś primary school. I co? Sytuacja się powtarza - w polskiej szkole przeciętna uczennica staje się niemalże geniuszem matematycznym! Czary jakieś?

Polecam lekturę tego artykułu: http://www.dailymail.co.uk/news/article-489793/Top-class-England--Polish-boy-goes-home-better-education.html. Dla niewładających językiem angielskim: artykuł mówi o polskim nastolatku, który po przeprowadzce do UK zaczął tam chodzić do szkoły. Po dwóch latach, rozczarowany poziomem wiedzy i zainteresowań u brytyjskich nastolatków, postanowił kontynuować naukę w Polsce. Przed wyjazdem był przeciętnym uczniem w kraju, jednak w UK po roku nauki był najlepszy we wszystkich przedmiotach, w tym w angielskim (!!!), a z matematyki obwołany geniuszem. Żeby nie było: szkoła jest uznawana za jedną z lepszych w kraju, oceniana wysoko w rankingach Ofstedu (coś a la rządowy nadzór kuratoryjno-pedagogiczny)...
Zastanawiam się, z czego to wynika? Tak bardzo pomstujemy na nasz system i jego wciąż obniżający się poziom. Jednak na szerszym tle nie wypada wcale tak dramatycznie, zwłaszcza z tej matematyki. Tu argument, który podaliby przeciwnicy polskiego systemu - a mianowicie, że uczymy się encyklopedycznych szczegółów na pamięć - nie miałby racji bytu. Moją uwagę zwróciło jedno zdanie z artykułu: że w UK nauczyciele oceniają wysiłek, podczas gdy u nas wiedzę. Mam wrażenie, że i do naszego kraju powoli wkrada się ta (słuszna?) moda na docenienie wysiłku, bez względu na efekt... Bardzo to wszystko frapujące.


INNE EDUKACYJNE CIEKAWOSTKI:

  • GB to jeden z ostatnich krajów, w których ustanowiono powszechny dostęp do edukacji (dopiero koniec XIX wieku!!!!)
  • jeśli chodzi o naukę języków obcych, to brytyjscy uczniowie jako jedyni w Europie mogą zaprzestać ich nauki już w wieku 14 lat! Mniej niż 10% kontynuuje naukę języków obcych powyżej 16 roku życia (nic dziwnego, że poziom ich biegłości w językach obcych jest jeszcze gorszy niż u nas...)
  • szkocki system edukacyjny jest odrębny od angielskiego (korzystniejszy dla Polaków, którzy chcieliby po maturze studiować na Wyspach - bezpłatny!)

O szkole w szeroko ujętym rozumieniu tematu poczytacie też na innych blogach biorących udział w akcji:

Francja:
Français-mon-amour : We francuskiej szkole http://francais-mon-amour.blogspot.com/2014/08/we-francuskiej-szkole-w-80-blogow_25.html
Uzależnienie od francuszczyzny: O szkole poniekąd francuskiej i francuskim systemie ocen http://aulnay-aulnay.blogspot.com/2014/08/o-szkole-poniekad-francuskiej-i.html


Holandia:
Język holenderski - pół żartem, pół serio: Edukacja w Holandii  http://jezykholenderski.blogspot.com/2014/08/edukacja-w-holandii.html

Niemcy:
Blog o języku niemieckim: Edukacja w Niemczech http://languageflirt-de.blogspot.com/2014/08/w-80-blogow-dookoa-swiata-edukacja-w.html

Niemiecka Sofa: Jak wygląda nauka w niemieckiej szkole? - Wasze opinie http://niemieckasofa.pl/2014/08/wyglada-nauka-niemieckiej-szkole-opinie/


Rosja: 
System szkolnictwa w Rosji http://www.rosyjskiesniadanie.pl/w-80-blogow-dookola-swiata/system-szkolnictwa-w-rosji/


Szwecja:
Szwecjoblog: SFI czyli nauka szwedzkiego w Szwecji: http://szwecjoblog.pl/2014/08/sfi-czyli-nauka-szwedzkiego-w-szwecji.html

Talar du svenska?: Jak wybrać szkołę w Szwecji: http://talardusvenska.blogspot.com/2014/08/jak-wybrac-szkoe-w-szwecji.html

Wielka Brytania:
Learn English Śpiewająco: ABC brytyjskiej szkoły: http://english-spiewajaco.blogspot.com/2014/08/abc-brytyjskiej-szkoy.html

Angielski dla każdego: Back to school - brytyjski i polski system edukacji http://angielskidlakazdego.blox.pl/2014/08/Back-to-school-brytyjski-i-polski-system-edukacji.html

Wietnam:
Wietnam.info: 9 faktów na temat wietnamskiej edukacji: http://www.wietnam.info/2014/08/9-faktow-na-temat-wietnamskiej-edukacji.html


Komentarze

  1. W tym roku zaczynam nauczanie 10 latka, który pierwsze klasy zaliczył w Szkocji. Teraz pójdzie do polskiej podstawówki, do 4 klasy i może mu być ciężko z matematyki i polskiego... Mam nadzieję, że szybko się przestawi na naszą rzeczywistość! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja odnoszę wrażenie, ze polska szkola bardziej tresuje i tepi indywidualizm, niz uczy - pozostałości po komunizmie. A gole sciany maja chyba tylko przypominac uczniom, ze znajdują się w publicznej placowce, gdzie obowiazuje regulamin. Troche jak w szpitalu czy zakladzie zamkniętym. Na zachodzie bardzo duży nacisk kładzie sie na archotekturę, ktora laczy - teatr szkoly, jakas scena, sport, sfinansowane wymiany, moot courts, konkursy zagraniczne + przygotowanie w szkole. Mieszkałam troche w Holandii, mam kuzynów w USA. A u nas jest kucie, praca samodzielna i korepetycje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony tępi indywidualizm, a z drugiej pracy w grupie i działania na rzecz rozwoju umiejętności zespołowych jak na lekarstwo...
      A za gołymi ścianami też nie jestem, ale przepełnienie sal pomocami na wierzchu mnie nie przekonuje.

      Usuń
  3. Co do Szkocji to potwierdzam - studia są tutaj bezpłatne, w przeciwieństwie do, czasem horrendalnych kwot, jakie trzeba zapłacić w Anglii (stąd popularność kredytów studenckich).

    Ciekawe, co jest z tą matematyką, że u nas jest tak hołubiona? W Niemczech jest podobnie jeśli chodzi o różnicę poziomów, często polscy uczniowie bywają orłami matematycznymi w DE.

    Coś, co mi się z kolei bardzo tu podoba, to mundurki, które można (chyba przez cały rok?) kupić chociażby w M&S, fajnie dzieciaki w nich wyglądają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wysokość czesnego za studia to jakieś nieporozumienie, a na spłatę kredytu idzie bardzo słuszna część wypłaty przez kilka pierwszych lat zatrudnienia. Nic dziwnego, że wywołuje to fale protestów.

      Brytyjskie mundurki też mi się podobały. Polskie sprzed kilku lat już nie, niepotrzebnie silono się na luz. Klasyczny styl jest jednak najlepszy.
      A osobiście z rozrzewnieniem wspominam szkolne chałaciki, jaki nosiłam w klasach 1-5 SP.

      Usuń
  4. Nie wiedziałam, że kończą edukację językową tak wcześnie! To tłumaczy, czemu nie uczą się innych języków :P Bo nie są do tego zmuszani:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba zależy od dojrzałości. Ja też nie jestem zmuszona, a sama z siebie zgłębiam 2 obce języki :) I znamy jeszcze parę takich osób, co nie? ;)

      Usuń
  5. A przecież w Polsce poziom też się zmienił! Sama (nowa matura) czuję różnicę, kiedy rozmawiam z mężem (stara matura) albo z młodszymi znajomymi (sporo nowsza matura) - ja nie miałam w szkole niektórych działów matematyki, historii, ale okazuje się, że teraz jest gorzej... A mimo to wciąż lepiej niż w Anglii?!

    Dziwi mnie też, że poniżej 10% kontynuuje naukę języka obcego. Malutko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, poziom u nas jest coraz niższy, a mimo tego i tak lepiej niż gdzie indziej. Ja zdawałam jeszcze starą maturę (2001 rok).

      Usuń
  6. Niskim poziomem znajomości jęz. obcych nie jestem zdziwiona. W sumie cały świat przechodzi na ang, to po co Anglicy będą się wysilać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeśli chodzi o poziom nauki w Polsce i UK to podobnie słyszałam też o USA - mam znajomego, który chodził tam do szkoły średniej, ale potem przeniósł się z powrotem do Polski i gdy trafił do polskiej szkoły od razu wywindowali go rok wyżej [za to amerykańskie liceum] - nie za umiejętności, tylko czysto formalnie [nie znam przepisów w tym zakresie, ale widać takie są]. Przy czym on śmiał się często z tego jaki poziom wiedzy reprezentują Amerykanie w porównaniu z polską młodzieżą [pamiętam, że jako przykład podawał Kopernika, o którym dowiadywali się tam uczniowie dopiero w liceum]. Więc się nie dziwię, że mógł tam brylować [choć orłem jakimś nie był].

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz