The Snowman by Raymond Briggs - intro

Powiem Wam, że bardzo nie lubię komercjalizacji Świąt - dekoracji, reklam, kolęd i całej tej otoczki, która zaczyna się  - mam wrażenie - z roku na rok coraz wcześniej. Zawsze wydawało mi się, że cała ta szopka rozkręca się dopiero po 11. listopada, a w tym roku ujrzałam już pierwsze świąteczne akcenty zaraz po Wszystkich Świętych... A dziś w Empiku z głośników leciały kolędy :/ Gdy w końcu nadchodzą Święta, mam już ich po dziurki w nosie - jestem przesycona po prostu...

Niestety w naszym zawodzie świąteczne lekcje też jesteśmy zmuszeni przeprowadzić w najlepszym wypadku kilka dni przed właściwymi Świętami. Zwykle ograniczałam się do 1-2 lekcji na ostatnich zajęciach przed przerwą świąteczną. W tym roku zacznę wcześniej, bo już 9. grudnia. Planuję przeprowadzić aż 4 lekcje na tematy okołoświąteczne. Będą to lekcje z pierwszakami na godzinie karcianej - mam z tą grupką dwie godziny w tygodniu. Jeśli chcielibyście się zainspirować moimi pomysłami, informuję, że można je będzie wykorzystać również w klasie 2 i 3.

Moje propozycje będą różnić się od wszechobecnych lekcji bożonarodzeniowych tym, że właściwie nie będą wprost nawiązywać do Bożego Narodzenia... :) Za to będą koncentrować się bardziej na zimie. Przynajmniej taki jest zamysł, choć nie wykluczam, że w ostatniej chwili zmienię ten plan - to wtedy, gdyby mi zabrakło inwencji twórczej :)

Głównym motorem moich działań będzie przepiękna książka Raymonda Briggsa "The Snowman".




Jeśli nie mieliście okazji kiedykolwiek się z nią zapoznać, teraz kilka słów wprowadzenia. Jest to klasyczna brytyjska książeczka, tradycyjnie omawiana w okolicach zimy i Xmas. Na jej podstawie powstał animowany, około 20-minutowy film, rokrocznie puszczany w brytyjskiej TV. I tu właśnie odeślę Was do jednego z moich ostatnich postów, gdzie na przykładzie tego filmu pokazywałam jak ściągać pliki z YT - możecie więc sobie załadować film, jeśli nie macie możliwości dotarcia do książki.
Cechą charakterystyczną książeczki jest to, że nie ma w niej absolutnie żadnych słów - całą fabułę opowiadają przepiękne ilustracje, które wyglądają jakby były narysowane kredką.


Również w filmie nie padają żadne słowa (poza wstępem w wykonaniu Davida Bowiego i zachwycającą piosenką "Walking in the Air"). I w tym właśnie tkwi jej potencjał jeśli chodzi o zajęcia językowe - można wykorzystać ją i na angielskim, i na niemieckim, i na każdym innym języku. Na polskim również. W filmie obrazom towarzyszy wspaniała muzyka.
A teraz pokrótce fabuła: pewnego zimowego dnia mały chłopiec budzi się i widzi przez okno, że spadł śnieg. Wybiega na pole (na dwór?) i lepi bałwana, który ożywa. Pokazuje mu sprzęty domowe, ubrania itp. (pole do popisu jeśli chodzi o zajęcia dotyczące życia codziennego - słownictwa, czasowników itp.). Potem lecą razem nad górami, oceanem, aż trafiają na imprezę, na której są inne bałwany. Spotykają też Mikołaja. Niestety na drugi dzień dodatnia temperatura roztapia bałwana, pozostawiając chłopca w żałobie.... (kontrowersyjny koniec - sami musicie wyczaić, czy pokazać końcówkę swojej grupie).

Różnica między książką a filmem jest taka, że w tej pierwszej nie ma żadnych nawiązań do Xmas - uwzględnijcie to przy planowaniu zajęć. Jest to z jednej strony dobre, a z drugiej złe - tzn. brak nawiązań do Świąt. W kilku klasach u mnie w szkole są dzieci, które z racji wyznawanej przez siebie wiary nie obchodzą Świąt. Zwykle na świątecznych lekcjach niestety nie mogą w pełni uczestniczyć w zajęciach. Jeśli będziecie trzymać się wersji książkowej i pod nią planować zajęcia, nie będzie takiego ryzyka. Z drugiej strony, oglądnięcie filmu i książki stwarza możliwość porównania wersji filmowej z papierową i np. głosowania, która lepsza (myślę, że dzięki muzyce film bezapelacyjnie wygra!).

Oczywiście podzielę się z Wami moimi pomysłami na lekcje oparte na Snowmanie. Czekajcie cierpliwie!

Jeśli nie przekonałam Was jeszcze do tej opowieści, posłuchajcie piosenki z filmu (zwróćcie uwagę na przepiękne walijskie 'r' np. w very, across, riverchildren, frozen - cudo!)






(Widzę, ze film nie wyświetla się na wszystkich kompach, więc wrzucam link do niego: http://www.youtube.com/watch?v=ubeVUnGQOIk)

Komentarze

  1. Co rok zaczyna się świąteczna otoczka po wszystkich świętych lub/i po 11 listopada, więc nie przesadzała bym, że co rok coraz szybciej i po co marudzić ;)
    mi to wcale nie przeszkadza

    - Agata B.

    OdpowiedzUsuń
  2. Po obejrzeniu filmiku kusi mnie żeby wykorzystać go ze swoimi dorosłymi uczniami. Taki powrót do dzieciństwa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Snowman jest uniwersalny, myślę, że się spodoba i dorosłym! Podziel się wrażeniami, jak już go wykorzystasz :)

      Usuń
  3. Świetny pomysł z takimi lekcjami, zawsze brakowało mi czegoś takiego :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny pomysł! :) Nawet uczniom wierzącym, po kolejnych świętach odechciewa się zajęć tego typu... Książeczka wspaniała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to może wykorzystasz na niemieckim? :)

      Usuń
  5. Snowman jest cudowny! dzięki za przypomnienie!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz