Jak rysować - tutoriale, narzędzia, książki







Tyle jest wokół stron z gotowymi fleszami, blogów z pięknymi grafikami do pobrania itp., że być może już w ogóle nie robicie kart obrazkowych samodzielnie. 
Ja sama mam w szkole z 300 gotowych fleszy, w domu też trochę, ale również mam kilkadziesiąt takich, które NARYSOWAŁAM WŁASNORĘCZNIE i zalaminowałam i służą mi latami. Zwykle są to obrazki, które rzadko można gdzieś pobrać, bo przedstawiają mniej popularne pojęcia. Ale innym powodem mojego samodzielnego rysowania jest brak kolorowego tuszu w drukarce - a nienawidzę kolorować, i wtedy wolę coś szybko narysować.

Choć moje umiejętności w tej materii są mniej niż skąpe:






Może należycie do szczęśliwców, którzy bez specjalnych zabiegów umieją usiąść i ot tak coś machnąć, i jeszcze do tego przypomina to rysowany przedmiot. Jak wy to robicie? W każdym razie nie wiem, czy skorzystacie z tego posta, gdyż ADRESUJĘ GO DO NIEUDACZNIKÓW W KWESTII RYSOWANIA - takich, co to muszą wszystko podpisać, żeby było wiadomo, co narysowali - czyli dla takich jak ja. 

Uwierzcie mi, że rysowanie i ogólnie wszelkie prace ręczne to jest coś, na co powinna istnieć u mnie jakaś kategoria dys-. Jakaś taka dyspraksja artystyczna. Szczyt moich umiejętności w motoryce małej to zawiązanie sznurowadła. I opanowanie tego też zajęło mi jakieś milion lat. A jednak udało mi się narysować kilka w miarę czytelnych fleszy. Zdradzę Wam później, co mi pomogło.

Tymczasem zaczniemy od tutoriali JAK RYSOWAĆ. Oczywiście w necie jest tego mnóstwo. Wybrałam dla Was zaledwie promil tego, co można znaleźć, ale przynajmniej możecie wierzyć mi na słowo, że to są rzetelne przewodniki, nie jakieś rady kogoś równie uzdolnionego jak ja.

Tutaj KLIK pdf z instrukcjami jak narysować zwierzęta: nietoperze, słonie, pingwiny i inne.

Jeśli wolicie filmy, tutaj znajdziecie intruktaże pana z British Council, który demonstruje jak rysować ludzi i czynności oraz zwierzęta:
klik 1
klik 2
Pan ten daje nadzieję wszelkim beztalenciom, bo uważa, że jeśli się umie pisać litery, to wystarczy, żeby dobrze rysować. Hmm, nie do końca chyba, ale obejrzyjcie, może Was natchnie :)

Na pewno znacie Super Simple Songs. Na swoim kanale na YT też proponują tutoriale. Na razie jest ich 22: KLIK. Nauczycie się rysować zwierzęta, pociąg, rakietę, św. Mikołaja i parę innych. Są pomyślane dla dzieci, ale nic nie przeszkadza, żeby i nauczyciele z nich skorzystali.

Są teraz wakacje, więc jeśli nie pracujecie, tylko korzystacie z zasłużonego odpoczynku, znajdziecie czas na ten fajny kursik: KLIK. Trwa 40 dni, czyli akurat. Zostanie Wam jeszcze parę w zapasie, żeby narysować jakieś wiekopomne dzieła. Sama go robiłam jakieś 2 lata temu, ale nie skończyłam, pewnie z braku czasu - nie robiłam go w wakacje. Codziennie na maila dostaniecie nową lekcję. Dobrze się przy tym bawiłam. Kurs jest darmowy.

Narzędzia:
Znalazłam parę. Całkiem niedawno google wprowadził nowy gadget, AutoDraw - na pewno już słyszeliście. Jest to świetne rozwiązanie dla tych, co na ekranie kompa są jeszcze mniej biegli w rysowaniu niż na papierze, a zabawy w Paincie nigdy ich nie kręciły. Działa to w ten sposób, że rysujecie, co akurat potrzebujecie, a program zgaduje, o co chodzi, przy czym umie rozwikłać najtrudniejsze gryzmoły -  i w ich miejsce proponuje eleganckie ikonki i rysunki, które można jeszcze zedytować. Tu KLIK filmik jak skorzystać z tego cuda i parę objaśnień. Jeśli weszliście na ten link, to może zauważyliście odnośnik do kolejnego narzędzia. Nie przyda się ono Wam do niczego -  w sensie nie pomoże Wam niczego narysować, ale możecie się dobrze pobawić, a przy okazji uczniowie bawiąc się poćwiczą proste słownictwo. QuickDraw tutaj KLIK.

Książki:
Na koniec to, co pomogło mi na samym początku mojej pracy, gdy nie było jeszcze takich cudów w necie. A są to książki Andrew Wrighta.





Poza powyższymi, mam w domu jeszcze gdzieś sxerowaną czwartą książkę Mr Wrighta pt. "Pictures for Language Learning". 

Kim jest Andrew Wright? To ilustrator, bajarz (tak zgrabnie przetłumaczyłam stoyteller) oraz NAUCZYCIEL TRENERA :D (to przetłumaczył google translator), czyli teacher trainer. Sztukę prostych rysunków doprowadził do perfekcji, a co lepsze, umie jasno przekazać jak rysować, żeby rysunek przypominał to, co sobie zamierzyliśmy. Oprócz rysunków doskonale umie opowiadać, a także uczy, jak to robić, żeby było tak doskonale, jak u niego. 

Książka '1000 Pictures for Teachers to Copy" była dla mnie objawieniem na początku mojej drogi zawodowej, gdy mój zapas fleszy to były jakieś 3 liche obrazki wymalowane w pocie czoła podczas praktyk. Przyszłam do pracy w szkole w trakcie roku szkolnego (kwiecień), i miałam flesze tylko dla klasy 2 - to był podręcznik Bugs 2. A do pierwszej nic. Szczęśliwie nie uczyłam aż do wakacji innych klas. Ale pomyślcie sami, ile rysowania mnie czekało. Lekcje w klasach 1-3 w ogromnym przecież stopniu bazują na obrazkach. Musiałam do każdego unitu produkować zestaw fleszy, co dla osoby nieumiejącej rysować i nielubiącej tego było prawdziwą torturą. Zajmowało mi to wieki, a efekt i tak był żałosny. Więc gdy w bibliotece British Council trafiłam na 1000 Pictures, poczułam, że Los wspiera mnie w nierównej walce z moim brakiem talentu. Teraz nic prostszego wziąć i wydrukować co się chce z netu, w kolorze czy B&W, ale w owych czasach nie miałam drukarki. Dlatego myślę, że rozumiecie moją radość i ulgę. Ale do rzeczy. Książka to nie jest 500 kartek z 1000 obrazków na każdej ze stron. Nie posłuży jako źródło materiału do xerowania. Jest to coś znacznie lepszego. Autor instruuje jak rysować, mówi o kolorach (choć jest zwolennikiem czarno-białych obrazków jako bardziej czytelnych), rodzaju papieru, rozmiarze obrazka itp. Wyjaśnia, jak rysować ludzi przy pomocy paru kresek - pokazuje, że można przedstawić wszystko: ruch, charakter człowieka, jego wiek, nastrój, zawód itd. Uczy rysowania zwierząt, przedmiotów, rozmaitej scenerii, efektów specjalnych. Rysowanie wg jego instrukcji to świetna zabawa, uwierzcie mi! Oczywiście, książka zawiera tytułowe 1000 obrazków. O ile nie więcej! Są pogrupowane wg tematów. Setki razy, nawet w minionym roku szkolnym sięgałam do niej i wg indexu wyszukiwałam to, co akurat było mi potrzebne. A ogromną zaletą tych rysunków jest to, że machniecie je w 2 minuty - nie dłużej niż wyszukanie odpowiedniego obrazka w necie i wydrukowanie go, a może nawet krócej. Na końcu książki Mr Wright opisuje w jaki sposób obrazki mogą wzbogacić nasze lekcje - na wszystkich poziomach, nie tylko z dziećmi.

Parę stron z książki, żebyście mieli jako takie pojęcie o zawartości:










Mówiłam, że książka mi pomogła w rysowaniu własnych fleszy:







"Creating Stories with Children"
Tytuł wskazuje, o czym książka jest - o wymyślaniu własnych historyjek, które przy okazji pomogą szlifować ustny i pisemny English. Na 135 stronach Mr Wright dzieli się swoim doświadczeniem w tworzeniu opowiadań. Proponuje gry i zabawy usprawniające tworzenie historyjek. Wszystko jasno i czytelnie opisane: jaki poziom, ile czasu trzeba, kolejność działań. Zrozumienie ułatwiają ilustracje made by autor. Bardzo polecam ostatni rozdział, w którym autor pokazuje jak uczniowie mogą wykonać własne miniksiążeczki z własnymi historyjkami - albo z tymi, które mamy w podręczniku na przykład. Są tam lap- i flapbooki, concertiny, książeczki tradycyjne, książeczki o dziwnych kształtach i inne, wszystko przedstawione na rysunkach.

"Storytelling with children"
Znów tytuł wyjaśnia, o co chodzi. Obowiązkowa książka, jeśli macie zamiar oprzeć zajęcia na historyjkach i opowiadaniach, najpewniej na kółku, bo na lekcjach jak macie na co dzień podręcznik, może być ciężko - choć pomysły z książki możecie oczywiście wykorzystać, żeby wprowadzić podręcznikowe historyjki, Są tu gotowe lesson plany na wprowadzenie historyjek. Są propozycje warm-upów i follow-upów, takie uniwersalne, że dają się łatwo adaptować do jakiejkolwiek historyjki. Opowiadania podzielone są wg czasów gramatycznych, co ułatwia dobór materiału do zajęć. Do każdej historyjki autor dodaje swoje rysunki, które rzecz jasna można jak najbardziej wykorzystać na swoich lekcjach. Historyjki są przeróżne: rymowanki, tradycyjne opowiadania z różnych stron świata, jest nawet mit o królu Midasie. Podaje też praktyczne wskazówki, jak przy pomocy opowiadań wprowadzać gramatykę, tematy z różnych ścieżek międzyprzedmiotowych, jak wzbogacić pomoce wizualne - kukiełki, pacynki, scenografia, maski, teatrzyki itp. Must have dla wszystkich nauczycieli YL.

Te dwie powyższe książki troszkę nas oddaliły od głównego tematu posta, ale celowo je tu zamieściłam przedstawiając sylwetkę Andrew Wrighta. A teraz wracamy do rysowania. Przedstawiam książkę, o której wspomniałam wyżej: "Pictures for Language Learning", również autorstwa Mr Wrighta. Jest to książka przybliżająca potencjał ukryty w ilustracjach oraz wykorzystanie ich na każdym poziomie nauczania angielskiego, nie tylko z dziećmi, jak się zwykło uważać. Szczególnie spodoba się tym, którzy mają przesyt nowoczesnych technologii w nauczaniu lub nie mają do nich za bardzo dostępu (np. ja wciąż nie mam internetu w klasie...) oraz tym, którzy nie chcą i/lub nie mogą się nadmiernie angażować w przygotowanie pomocy do lekcji, nie stać ich na abonament w printotece lub twinklu, nie mają kolorowych tuszy i drukarek i ogólnie wszystko jest do niczego. Książka ukazuje nowe, i to naprawdę nowe i inne sposoby wykorzystania ilustracji, fleszy, zdjęć z gazet na lekcjach. Nie tylko marne machnięcie fleszem gdzieś przy wprowadzaniu nowych słówek. Są tam pomysły na obrazki zachęcające do mówienia, obrazki w drillach językowych, obrazki przy nauce gramatyki. Są pomysły na wykonanie obrazków z flapami, zagięciami, sekwencje ruchowe, story stripy, puzzle, loteryjki, komixy i ogólnie wszystko, o czym pomyśleliście albo i nie. Na końcu znajduje się rozdział wyjaśniający skąd czerpać inspiracje do wykonania obrazków lub skąd brać gotowe foty i ilustracje, a także jak potem to wszystko przechowywać, a wiem, że to palący problem dla wielu nauczycieli. Mniej więcej raz w miesiącu widzę na fb na grupie Nauczycieli Angielskiego pytanie: Jak przechowujecie swoje flesze??? Zaopatrzcie się w książkę i może zainspirujecie się propozycjami Andrew Wrighta.


Książki nowe można kupić online w polskich księgarniach, ta ostatnia jednak kosztuje ok. 150zł, dwie wcześniejsze ok. 60zł, 1000 Pictures jest niedostępna. Ja proponuję zakupić je w jakimś antykwariacie online, np. AbeBooks, wyjdzie Was to wtedy z 5x taniej. Np. 1000 Pictures, która i tak jest dostępna tylko z drugiej ręki, kosztuje tam 4$.


MIŁEGO RYSOWANIA!! :)

Komentarze

  1. Świetny post! Kiedyś narysowałam Londyn dzięki tutorialom z activityvillage.co.uk ale widzę, że teraz już trzeba mieć abonament, by uzyskać dostęp do nich. :( Co nieco można jednak podejrzeć, a tutoriale dotyczą również wielu innych tematów. https://www.activityvillage.co.uk/learn-to-draw-london-landmarks

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja szczęśliwie nie mam problmów z rysowaniem, chociaż pamiętam swoja panikę, jak kiedyś zapomniałam obrazków. W 2 minuty musiałam wysmarować rodzinę sów: mamę-sowę, tatę-sowę, brata, córkę i małą sowę. Co za stres! Jeszcze tak, zeby było wiadomo które jest które :D

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie z rysowaniem cieżko, ale rzeczywiście jak się wie od czego zacząć to krok po kroku mozna narysować nawet bardziej skomplikowane rzeczy. Przydatny wpis!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz