HabitRPG - What the hell is that???



Dziś wpis nie związany bezpośrednio z tematyką mojego bloga, ale postanowiłam zmajstrować coś takiego. Bo myślę, że przyda się innym osobom, które tak jak ja mają ambitne plany, robią różne to do lists, a potem czują tylko frustrację, gdyż są notorocznymi proscrastinators (ociągaczami? odwlekaczami?) i łatwo się rozpraszają i umyka im sprzed oczu cel - tak jak mnie.

Jak już pisałam tu i tu, mam pełno planów, a z wykonaniem gorzej. Wypróbowałam wiele sposobów wytrwałego trzymania się moich list do zrobienia. Z raczej mizernym skutkiem. Nie chcę przez to powiedzieć, że jestem obibokiem i tylko siedziałam dłubiąc palcem w nosie i zbijając bąki. Nie, na to jestem zbyt wielką perfekcjonistką. Owszem, zawsze udawało mi się coś zrobić, ale były to rzeczy nie cierpiące zwłoki, a na inne nie starczało mi czasu. Nie dlatego, że go brakowało, tylko dlatego, że nie umiałam się zorganizować. Najczęściej po prostu po zrobieniu tych rzeczy priorytetowych czas uciekał mi przez palce na bzdurnym (zwykle) śmiganiu po necie.

Kilka tygodni temu postanowiłam wypowiedzieć wojnę mojemu wewnętrznemu surferowi, który tak umiłował wysokie fale internetu. Nadal jestem pod wrażeniem kursu Gamification, a może po prostu w ten sposób objawia się trauma po 6 tygodniach wytężonej pracy na nim. Od razu zamknę buzie wszelkim sceptykom, którzy już szykują się, aby zrzucić mi klapki z oczu - wiem, że grywalizacja to nie jest lekarstwo na wszystko, wiem, że kilka kwestii pozostaje do dyskusji, i wiem, że może wzmacniać zewnętrzną motywację zamiast wewnętrznej. Wszystko to wiem. Ale jestem pod wrażeniem mnogości zastosowań gamification w przeróżnych, zupełnie odmiennych od siebie dziedzinach życia. Pomyślałam sobie, że świetna byłaby aplikacja, najlepiej na telefon, która byłaby taką to-do-list, ale w jakiś sposób premiowałaby moje wytężone wysiłki, aby osiągnąć wszystkie zamierzone na dany dzień cele.

Okazało się, że nie ja pierwsza miałam potrzebę korzystania z takiego rozwiązania. Bardzo szybko znalazłam bowiem to: HabitRPG i już dalej nie szukałam.


ekran startowy gry dla zalogowanego i bardzo już doświadczonego użytkownika. Nie jestem nim ja ;)




Można operować aplikacją z telefonu, ale wygodniej jest z kompa, wersja na telefony jest cały czas under construction. Zasady są proste: ustawiamy sobie zadania do wykonania i gdy je zrealizujemy, to otrzymujemy punkty doświadczenia (XP). Zadania można podzielić na 3 kategorie:

nawyki, które chcemy wpoić/ wykorzenić - Habits
u mnie dobrym nawykiem jest znalezienie chwili dla siebie w ciągu dnia. Jestem perfekcjonistką i o własnym odpoczynku myślę na samym końcu jak już się z wszystkim wyrobię, co ma miejsce koło północy. No więc czasami w ogóle tego czasu nie ma, a ja idę spać zaraz po wyrobieniu się z listą zadań priorytetowych. Dlatego postanowiłam to zmienić i nagradzać się za wyrobienie i tego punktu. Innym przykładem są codzienne ćwiczenia fizyczne (nie z angielskiego :p). Nawykiem do wykorzenienia jest opóźnianie wykonania zadań poprzez plątanie się po necie bez żadnego celu.

czynności powtarzające się codziennie - Dailies
Na przykład przeczytanie artykułu do pracy, parę stron z książki metodycznej, jakiś MOOC, który aktualnie robię (teraz jestem w trakcie Dyslexia, zaczął się wczoraj, więc możecie jeszcze szybko dołączyć; na courserze robiłam językoznawstwo, ale musiałam zrezygnować pod natłokiem innych rzeczy). Coś, co wypada robić codziennie.

rzeczy do zrobienia w danym dniu - To-Dos
nudne, pospolite chores. Pranie, prasowanie, gotowanie itd. Do tego np. lekcje, które muszę przygotować na następny dzień. Albo z wczoraj: rozliczenie PITu-pitu.

Dodatkowo są jeszcze Challenges. Układają je inni gracze i można do nich dołączyć. Są przeróżnego rodzaju. Pierwszy z brzegu to kreatywne zastosowanie śmieci, tak aby ich więcej nie wyrzucać - albo ograniczyć ich wyrzucanie. Ja przystąpiłam do nieco łatwiejszego wyzwania - A Cup of Tea a Day. Za udział w challengu dostajemy diamenty, są bardzo cenne, gdyż normalnie ich nie można dostać. Są dostępne, gdy wykupimy abonament czy coś takiego (ja gram bezpłatnie, to i tak multum możliwości).

Na razie jestem początkującym graczem i wiele więcej nie odkryłam, ale widzę, że w dalszej perspektywie są jakieś bitwy, można się też łączyć w gildie, jakiś tam targ jest... Musicie sami sprawdzić. A może ktoś z Was już gra i podzieliłby się w komentarzach swoim doświadczeniem?


Jak to działa: gdy wykonamy jakieś zadanie, odklikujemy je z listy. Raz na 24h program dokonuje rachunku i patrzy, które zadania nie zostały wykonane. Zmieniają one kolor z zielonego na żółty, a od naszego paska życia (to ten czerwony u góry 48/50) zostaje zabranych parę punktów życia. Przy nawykach ja sama klikam minusa, jeśli nie potrafiłam się powstrzymać od włóczenia się po necie. Tutaj nie ma jednak możliwości dać sobie plusa za odwrotne zachowanie. Każdorazowo za zrealizowanie zadania otrzymujemy punkty XP, do tego też złoto i srebro, za które można kupić elementy ekwipunku. Sprzęt ten daje nam siłę, wytrzymałość itp. Widać to po prawej stronie obrazka powyżej. Czasami Los (?) dorzuca nam jeszcze jakiegoś bonusa: jajo, eliksir, jedzenie... Gdy podlejemy jajo eliksirem wykluje się nam Chowaniec (bardzo mi się podoba ta nazwa), którego następnie karmimy jedzeniem. Chowaniec rośnie i zamienia się w Wierzchowca - tego etapu jeszcze nie osiągnęłam, za to mam już kilka Chowańców ;)

Jestem dopiero na ósmym poziomie, tak że nie powiem Wam więcej o grze, ale zachęcam do wypróbowania, zanim zaczniecie krytykować. U mnie to naprawdę działa. Żal mi straconych punktów XP za niewykonanie zadania, rajcuje mnie (=enjoy) zdobywanie kolejnych leveli... Od tych trzech tygodni, od kiedy gram, czas spędzony na bezproduktywnym szwędaniu się po necie znacząco się u mnie ograniczył. Udało mi się też zrobić kilka innych rzeczy, na które rzekomo wiecznie nie miałam czasu. Oczywiście trzeba tu być uczciwym przed samym sobą i nie usuwać zadań, których nam się nie udało wykonać.

Może i trąci to gimbazą, ale mnie się bardzo podoba. Kiedyś, gdy nie miałam jeszcze zobowiązań w żadnej sferze życia (ach, co to były za czasy, a wydawało mi się, że to tak fajnie być dorosłym i niezależnym...) grałam namiętnie w Heroes of Might and Magic IV i bardzo lubiłam tę grę. Jarały mnie kolejne umiejętności i poziomy. Cieszyłam się, że moja postać się rozwija. Do dziś pamiętam te wytryski dopaminy za każdym razem, gdy zdobyłam nową umiejętność, artefakt czy zwój z zaklęciem ...


Chętnie poczytam o innych aplikacjach typu to-do list, dawajcie znać w komentach!



Komentarze

  1. Procrastinators to po prostu prokrastynatorzy. Nie jestem pewna, co na to słownik, ale na swój domowy użytek korzystam z tego pojęcia. Aplikacja w sam raz dla mnie, uwielbiam RPG, a i prokrastynatorka ze mnie co się zowie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Całkiem to fajne, ale ja zostaję przy zwykłym notatniku ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz