Wnerw, wnerw, wnerw!

To miała być seria krótkich notek na fejsbuku, ale tyle się tego zebrało, że powstał post tutaj.

Co mnie tak wnerwiło?

1) Pamiętacie jak na blogu pisałam, że na zmianę z dwoma innymi anglistkami prowadzimy zajęcia na kółku interdyscyplinarnym- co tydzień inna anglistka. I co się okazuje? Że jak dotąd ja prowadziłam 8 zajęć, a moje koleżanki po 5! Jak to możliwe, skoro tak skrupulatnie liczyłyśmy, żeby żadna nie musiała robić ponad normę? Już nie mówiąc o tym, że to właściwie na mnie spoczął ciężar opracowania planu nauczania i przygotowania materiałów (nie korzystamy z jednej książki, tylko z wielu źródeł). Robimy to jak już kiedyś tłumaczyłam wg syllabusa do sprawdzianu szóstoklasisty i idziemy tematami z informatora. Z dwa miesiące wstecz to ja prowadziłam ostatnie zajęcia z danego tematu i na następny tydzień koleżanka miała zacząć nowy temat. Nie przygotowałam żadnych materiałów i ona z pretensją w głosie do mnie w dzień prowadzenia zajęć: ale co ja mam robić i z czego??
Ale poza tym incydentem to bardzo lubię moje koleżanki po fachu.


2) Ponownie zdenerwowałam się w piątek (a właściwie to było wcześniej, bo sytuacja z pkt. 1 miała miejsce wczoraj). U nas w szkole funkcjonuje (moim zdaniem zupełnie niepotrzebnie) jakiś dziwny twór zwany oceną proponowaną. Na miesiąc przed konferencją klasyfikacyjną musimy do dziennika wpisać długopisem ocenę proponowaną / przewidywaną czy jak tam zwał. Nie w tej rubryczce na ocenę końcową, tylko normalnie w kratkę jak cząstkową. Rozumiem wpisanie przewidywanej oceny niedostatecznej. Ale po co wpisywać te wyższe??? Na bieżąco są dni otwarte, gdzie oceny są do wglądu dla rodzica i każdy zainteresowany mniej więcej wie jak dziecko wypada. A tego niezainteresowanego i tak nic nie obchodzi ocena proponowana. A w dodatku jak uczeń dramatycznie obniża loty (albo co gorsza nie da rady się nigdzie wzbić), to zwykle piszę o tym w zeszycie informacyjnym do rodzica.
W każdym razie termin wystawienia oceny przewidywanej upływa 16 maja, czyli w dzień, gdy wyjeżdżamy na zieloną szkołę. Tydzień przed, czyli 09.05 podchodzi do mnie pani, z którą nawiasem mówiąc mam bardzo niesympatyczne przejścia w swojej krótkiej karierze, a której klasę trzecią uczę, i prosi kategorycznym tonem - ale jednak była to prośba - ażeby wystawić w jej klasie oceny długopisem już w rubryczce na oceny końcoworoczne. Na co jej powiedziałam, że nie ma takiej opcji, gdyż wrócimy 03.06 i jeszcze będziemy pisać co najmniej jeden sprawdzian i wszystko się może jeszcze zdarzyć, więc ja zgodnie z rozporządzeniem (czy jak to nazwać?) Rady Pedagogicznej po prostu wystawiam oceny proponowane. Nie dotarło to do niej w ogóle, powiedziała, że one - jako nauczycielki wczesnoszkolne - mają TYLE pracy, muszą wypisać świadectwa (bo oczywiście poza nimi już nikt inny tego nie robi), że ona chce, żebym zrobiła to jak najszybciej. Powiedziałam, że nie - że z tych ocen co są teraz wystawiam ocenę proponowaną, a na końcoworoczną mam czas do 20. czerwca. Jakoś się w końcu zgodziła ze mną.

3) Ale niestety dzisiaj kolejne spięcie z tą samą panią. W zeszłym roku szkolnym w naszej szkole działał w klasach 1-3 projekt unijny pt. "Czytam, liczę, piszę" czy coś takiego, i po nim zostało parę pomocy, m.in. do angielskiego, chociaż przez pomyłkę chyba się one zawieruszyły, gdyż projekt nawet nie zahaczał o angielski. No ale pomoce zostały, nigdy nie używane. Są to pomoce amerykańskie, o takie:


źródło


Dla dzieci w USA, uczących się w systemie K-12, gdzieś na początku swojej drogi edukacyjnej, ale świetnie się sprawdzą również i u nas w szkole, tylko że akurat nie w klasach 1-3, a najwcześniej w 4. Takie 3 pudełka (nie wiem kiedy, ale napiszę kiedyś notkę o tych pomocach) dostała nasza szkoła. Wszystko po angielsku. Chciałam się temu przyjrzeć, bo nigdy nie widziałam czegoś takiego na oczy, więc wzięłam do domu CZĘŚĆ zawartości jednego pudełka - znaczy Instruction & Activity Book i Activity Cards. Klocki zostawiłam. Nie pomyślałam i wzięłam to z pudełka, które jest przypisane do klasy tej pani. (Bo pozostałe 2 pudełka są w innych klasach). Przyszła do mnie dziś ta pani z wielką pretensją gdzie to jest w ogóle?? jak to możliwe, że to zniknęło??? a gdzie i czemu? a czemu tego nie ma?? Po prostu tak mnie wyprowadziła z równowagi, przecież nie wzięłam tego dla siebie do zabawy, tylko po to, żeby rozpracować to wszystko. A ona szału dostaje (a przy okazji i ja).

4) Ostatnia wnerwiająca rzecz na dziś to jest sprawa z tymi zamówieniami zestawów nauczycielskich do końca maja. Na pewno słyszeliście. No po prostu ręce mi opadają. No i co? Wybieramy Tigera, który jeszcze nie ma poziomu 2 i 3, i co ja mam zrobić w przyszłym roku? Zapłacić lekką rączką około 200 zł za zestaw nauczycielski (i to nie licząc oprogramowania do tablicy) z własnej kieszeni? Jestem zbulwersowana, w ogóle nie wiemy, jak to obejść (choć mamy kilka koncepcji). Jak się okaże, ze ja muszę płacić tyle pieniędzy w przyszłym roku, to nie wiem, czy się nie przerzucę jednak na Oxford Explorers. Oni mają już wszystko gotowe na wszystkie 3 poziomy. Albo nawet po prostu zostanę przy Bugs World, przynajmniej to mam juz za darmo, bo kto mi da pieniądze na nowy zestaw nauczycielski w przyszłym roku? Po co takie 'innowacje'? Dobrze było i nagle trzeba to zmieniać. Wiem, że niby chodzi o to, żeby nauczyciele byli przejrzyści, nieskorumpowani przez wydawnictwa, no ale przepraszam bardzo, czy ktoś z Was dostał cokolwiek dla siebie do domu? Poza pomocami do pracy w szkole. Bo u mnie w każdym pokoju wisi po jednej tablicy interaktywnej :/

Na koniec dla rozluźnienia gęstej atmosfery mój dialog z uczniem czwartej klasy:
- Proszę pani, czy ja mogę poprawić ocenę za wiersz?
- Jasne, nawet powinieneś, tylko pospiesz się, bo w piątek wyjeżdżam i potem szukaj wiatru w polu.
- Ale ja nie wychodzę na pole...

Komentarze

  1. Ocena proponowana to nie wymysł Waszej szkoły, tylko ogólnopolskie rozporządzenie. Jak jeszcze rozumiem wypisywanie oceny proponowanej w klasach wyższych czy z przedmiotów gdzie jest ocena w formie cyfry, to hitem jest dla mnie proponowana ocena opisowa;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam, ze to ogólnopolskie rozporządzenie. A od kiedy? Bo u nas ta ocena funkcjonuje znów od tego roku szkolnego, mieliśmy jakieś 2-3 lata przerwy. Gdy zatrudniałam się w szkole, też ta procedura obowiązywała. Już nie wiem od kiedy to nasz pomysł, a od kiedy obowiązuje w całym kraju.
      A proponowana ocena opisowa? A cóż to za pomysł? Naprawdę gdzieś jest coś takiego?

      Usuń
    2. ROZPORZĄDZENIE MINISTRA EDUKACJI NARODOWEJ z dnia 30 kwietnia 2007 r.w sprawie warunków i sposobu oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów i słuchaczy oraz przeprowadzania sprawdzianów i egzaminów w szkołach publicznych (Dz. U. z dnia 11 maja 2007 r.) § 11 ust. 9. Procedury i kształt oceny opisowej określa WSO.

      Usuń
    3. czyli przez parę lat nasza szkoła była trochę na bakier z LITERĄ PRAWA... :)
      Tak czy siak, nie widzę sensownego uzasadnienia takiej oceny, no chyba że chodzi o zagrożenie.

      Usuń
  2. Nie znam charakteru pani, która ma pretensje o te amerykańskie pudełka z ćwiczeniami, ale mam wrażenie, że to dość czepliwa osoba, prawda? Całe szczęście, że nie zgodziłaś się na wypisanie w maju oceny końcoworocznej. Też bym odmówiła. Rok szkolny kończy się pod koniec czerwca więc jak można prosić kogoś o wystawianie ocen w maju? W ogóle irytuje mnie strasznie to popędzanie ze strony niektórych koleżanek w pracy, żebyśmy jak najszybciej wystawiały oceny, bo one chcą już wcześniej coś tam sobie powyliczać i powypisywać. Ja wiem, że jest dużo pracy pod koniec roku, ale takie uroku tego zawodu - w jednym tyg pracujemy mniej, a w następnym pracujemy dłużej. Kiedyś przez takie popędzanie pomyliłam się przy wystawianiu i nie dość, że miałam do czynienia z mocno zdenerwowaną mamusią to miałam uczucie, że rzeczywiście skrzywdziłam ucznia niezasłużoną oceną. Ale kiedy koleżanka stoi nad Tobą na przerwie i krzyczy o wystawienie ocen już dziś, teraz, na kilka dni przed terminem, to łatwo o niedopatrzenie :/
    a co do wydawnictw: Rub, czemu masz płacić za zestaw nauczycielski? Za jakie komponenty musisz płacić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, pani jest w całej szkole znana jako osoba problematyczna i konfliktowa. Powiem wprost - dla mnie jest lekko zaburzona, wręcz ociera się o jakieś jednostki chorobowe typu zespół Aspergera - kompletnie aspołeczny typ, zero dobrej woli w komunikacji. Wybucha nagle o rzeczy, o których nigdy nie pomyślałabym, że mogą być zarzewiem jakiegokolwiek nieporozumienia. Bardzo ciężko się z nią współpracuje.
      A musiałam być z nią w ścisłym kontakcie - była moim opiekunem stażu (a nie jest językowcem)...
      A co do zestawu - czy nie wiesz, że tylko do końca maja wydawnictwo może ofiarować Ci zestaw nauczycielski w gratisie? Od czerwca wchodzą w życie jakieś przepisy, że musisz za niego płacić!

      Usuń
    2. I to za wszystkie komponenty, łącznie z podstawowymi - podręcznik, ćwiczenia, TB, płyty

      Usuń
    3. O tym, że muszę wybrać podręcznik wiem i wiem, że wg nowych przepisów wydawnictwa nie mogą nas przekupywać żadnymi pomocami ani materiałami... ale nie sądziłam, że obejmuje to Teacher's Pack'i... w sumie jeśli decydujemy się na dane wydawnictwo już wcześniej czyli w maju, to zestaw, który dostajemy we wrześniu nie wynika z chęci 'przekonania nas' do wyboru danego wydawnictwa tylko po prostu jest darmowym zestawem niezbędnym do pracy z danym podręcznikiem... mam nadzieję, że nie dojdzie do takich absurdów, że szkoła będzie musiała za to płacić :/ w ogóle całe to zamieszanie z podręcznikami i do 1 klasy i do angielskiego to jakaś farsa..
      ps. Udanego wyjazdu! :)

      Usuń
    4. Tak, farsa, zgadzam się.
      Bzdura jakaś kolejna nie wiem czym uzasadniona (tzn. wiem, ale nie przekonuje mnie to).

      Usuń
  3. ja też mam wnerw bo w tym roku skończyłam podyplomówkę z edukacji wczesnoszkolnej i masz dyrektorka wwaliła mi klasę pierwszą dwujęzyczną jak do tego podejść jak ogarnąć boję się jak to będzie
    jestem zła bo nie po to robiłam mgr filologii angielskiej zeby teraz ugrząść w I-III
    (a podyplomówkę zrobiłam tak na w razie czego gdyby z praca było krucho) a tak nie dość że miałabym normalny etat w sp z angielskiego to niestety mam mieć klasę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Twój ból i szczerze współczuję. tak samo się czułam, gdy przez pół roku pracowałam jako wychowawca w przedszkolu. Jedyny angielski z jakim miałam kontakt to wtedy, gdy w myślach z nerwów na dzieci mówiłam f.ck f.ck f.ck.
      A teraz przed Tobą 3 lata jako nauczyciel wczesnoszkolny. A ile macie mieć tego angielskiego w klasie dwujęzycznej?

      Usuń

Prześlij komentarz