Słowniki dla studenta i nauczyciela angielskiego






Zainspirowana komentarzem Booklover dzisiaj napiszę o słownikach.
Na moich studiach mieliśmy na ćwiczeniach z text comprehension bardzo upierdliwego prowadzącego i na początku każdych zajęć sprawdzał nasze przygotowanie do nich, czyli jakie mamy słowniki. Z pol-ang i ang-pol akceptował tylko opasłe tomiszcza z PWN-Oxfordu (ale wydanie dwutomowe!!! bo jest jeszcze pol-ang i ang-pol w jednym tomie, to jest za słabe - nr 2 na zdjęciu wyżej) a jeśli chodzi o ang-ang to mógł być to Dictionary Of Contemporary English z Oxfordu, Longmana (Pearson) lub Cambridge.
Ja mam ang-pol i pol-ang Oxfordu (na zdjęciu powyżej oznaczone nr 1). Jest to duży wydatek, ale ten słownik naprawdę trzeba mieć, jeśli się studiuje filologię. Warto przejść się do księgarni studenckiej, bo zwykle mają duże zniżki. Można tez popatrzeć na stronie PWN, oni też często oferują zniżki. Teraz np. jest darmowa dostawa na tej stronie (do 25.08) i słownik kosztuje mniej niż tradycyjne 200zł za tom (ja za oba w księgarni studenckiej zapłaciłam 300zł).  Słownik jest świetny, ale bardzo niewygodnie się z niego korzysta - dwa grube i ciężkie tomy, sami rozumiecie. Ja w tamtym czasie byłam przy kasie (ale mi się zrymowało :)), więc pozwoliłam sobie na coś takiego:


Jest to pendrive PWN-Oxford, dokładnie ten sam słownik co w wersji papierowej, ale o niebo wygodniejszy do korzystania. Po prostu podłączacie do laptopa, nie trzeba nic instalować. Poza tym jest w cenie jednego tomu, aktualnie 179zł. Gdy ja kupowałam, cena była zbliżona, ale nie pamiętam dokładnie, ile zapłaciłam. Dużo łatwiej wyszukuje się hasła, nie trzeba wertować stron (choć takie wertowanie ma swoje zalety - można przypadkiem natknąć się na wiele ciekawych słówek). Można dodawać też własne hasła. Jest nagrana wymowa, funkcja "szukanie słowa w haśle" i wiele innych. Naprawdę warto! Do kupienia m.in. w księgarni PWN online lub tu.


Lecę dalej z opisem słowników wg numerków z powyższych zdjęć.

3)



Ten słownik kupił mi tata na długo przed tym, zanim w ogóle postał mi w głowie pomysł o studiowaniu filologii angielskiej. Słowniki kilkujęzyczne mogą wydawać się tanim chwytem reklamowym. W myśl powiedzenia, że jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. Z tym słownikiem jest inaczej. Jego wielkim atutem są bardzo szczegółowe, realistyczne ilustracje. Napisy są we wszystkich czterech językach, ale napisane małą czcionką, dyskretnie - nie narzucają się i nie przeszkadzają.






Słownictwo jest chyba na wszelkie możliwe tematy. Świetnie sprawdza się ten słownik przy rozwiązywaniu zadań z "Thematic Vocabulary" Mariusza Misztala; on ma takie bardzo szczegółowe ćwiczenia na słówka.
Przyjemnością jest wziąć ten słownik do ręki, choć jest nieporęczny i ciężki. Papier jest porządny, książka jest szyta, a nie klejona, co w przypadku słowników ma wielkie znaczenie. Bardzo lubię go po prostu przeglądać w wolnej chwili i podziwiać ilustracje, przy okazji przypominając sobie wiele słówek. Słownik jest idealny dla wzrokowców.
Nie wiem czy można go kupić obecnie w księgarni, ale widzę, że jest często dostępny na allegro. Teraz też jest kilka ofert w korzystnych cenach.

4)



Przydatna rzecz dla osób zaawansowanych i miłośników idiomów, choć niezbyt wygodnie się z niego korzysta. Niby alfabetycznie są te hasła ułożone, ale jakoś czasami idiom znajduję w zupełnie innej części słownika. Plusem jest cena (ok. 35zł), a minusem - papier. Taki szary, szorstki, na jakim wydaje się tanie wersje powieści albo harlequiny. Jest to tylko słownik polsko-angielski!! Znajdziecie go np. tu.

5)


Tytuł wyjaśnia wszystko. Kupiłam go, bo dobrze się z niego korzysta przy rozwiązywaniu zadań z tej książeczki:

zdjęcie z handybooks.pl

Słownik bardzo wyczerpująco traktuje temat. Słownictwo ukazuje w kontekstach, podaje rejestr językowy wyrazu, oczywiście podaje też tłumaczenia na PL (tam, gdzie takie tłumaczenie występuje). Zawiera dużo przykładów z literatury angielskiej, współczesnej prasy, filmów, piosenek. Jest bardzo przydatny przy wszelkich pracach pisemnych, gdyż pomaga uniknąć powtarzania słów, a podaje najtrafniejszy zamiennik. Za psie pieniądze kupicie go tu.

6)



Tego słownika chyba nie trzeba przedstawiać. To jest mój drugi słownik Longmana. Myślę, że jest już jakieś kolejne nowe wydanie, bo ten słownik ze zdjęcia ma już jakieś 4 lata. Taki słownik to must-have dla wszystkich pragnących zgłębić język od poziomu B2 wzwyż. Częściej niż z wersji papierowej korzystałam z dołączonego do niego CD-ROMa, zwłaszcza że poza słownikiem było tam mnóstwo innych pożytecznych dodatków: wymowa US i GB, synonimy, antonimy, ćwiczenia przygotowujące do zdania egzaminów Cambridge , IELTS i TOEIC, ćwiczenia do nauki słówek i narzędzie pomocne przy pisaniu Longman Writing Assistance. Do kupienia tu.

7)


Niepozorny i niesłusznie niedoceniany, a szkoda. Kupiłam go za jakieś śmieszne pieniądze (10zł?) w koszu z książkami na wyprzedaż w Omnibusie - już ładnych parę lat temu. Popatrzcie ile kosztuje tutaj.
Jest to słownik kolokacji, bardzo szczegółowy i precyzyjny. Łatwo, intuicyjnie i szybko się z niego korzysta. Zawiera kolokacje zarówno brytyjskie, jak i amerykańskie. Podaje phrasal verbsy, informuje też, jakie kolokacje są częstsze w języku pisanym, a jakie w mówionym. Szukajcie wyprzedaży w Omnibusach :)

8)



Fajny, praktyczny tezaurus za niewygórowaną cenę. Ma przyjemny i czytelny layout. W porównaniu z ww. słownikiem antonimów i synonimów wypada troszkę słabiej, gdyż nie wyjaśnia niuansów językowych. Mimo tego dobrze się z niego korzysta i jest wystarczający w codziennym użytku. Frapuje mnie słówko adult w tytule, raczej rzekłabym, ze przyda się licealistom :) Do kupienia tutaj, ale ja nabyłam go 10zł taniej w księgarni studenckiej.

9)




Bardzo lubię ten słownik. Malutki, kompaktowy, wygodny do korzystania. Nie jest to taki do końca słownik sensu stricte, ale coś więcej. Pierwszy rozdział to poradnik z czego i jak korzystać: słowniki, encyklopedie, tezaurusy... W drugim rozdziale mamy wyjaśnioną różnicę między British i American spelling, podane wyrazy o trudnym spellingu, objaśnienie wymowy, listę słów często mylonych, tzw. confusables, listę zapożyczeń z innych języków, listę antonimów, różnych fixów: prefixy, suffixy i inne.  Następnie jest rozdział zawierający słownictwo pogrupowane tematycznie z różnych dziedzin życia i nauki, coś jak słownik tematyczny. Są tam tez czarno-białe ilustracje i schematy. Ostatni rozdział to leksykon trudniejszych wyrazów. Zwracam uwagę, że to nie jest popularny Oxford Wordpower! Nie mam pojęcia, gdzie można obecnie kupić ten słownik w PL. Ja dostałam swój, gdy zamawiałam prenumeratę Newsweeka po angielsku (miałam taką możliwość po korzystnej cenie, gdy studiowałam język biznesu - nasz wydział organizował prenumeratę na promocyjnych warunkach cenowych, a do tego dostaliśmy też ten słownik i ten, który zaraz przedstawię. Może to był jedyny kanał dystrybucji, bo na okładce obu słowników na dole możecie zauważyć tytuł gazety).

10)



Połączenie słownika ang-ang i tezaurusa. Bardzo wygodne na poziomie B2 / C1, lub gdy nie chce nam się dźwigać Longmana. Przydaje się w pracach pisemnych dla wzbogacenia słownictwa. Minusem jest szara i ponura szata graficzna i szorstki papier.

Na mojej półce możecie zobaczyć też inne słowniki, ale ponieważ (prawie) nigdy z nich nie korzystam, to nie będę ich opisywać.

Komentarze

  1. Dzięki Ci wielkie za ten post! :) Już szykuję listę i będę sukcesywnie nabywać słowniki :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Cała przyjemność po mojej stronie :) I dziękuję za inspirację!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem pod wrażeniem kolekcji. Mam tylko uwagę do pozycji Synonimy, antologie i kolokacje. Według mnie jest to podręcznik a nie słownik (popraw mnie jeśli pomyliły mi się pozycje). Uwielbiam książki Mataska - są tanie i bardzo dobre. Zawartością merytoryczną nie ustępują drogim wydawnictwom angielskim (Oxford, Cambridge itd) a ich prosta szata graficzna jest dla mnie zaletą. Polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Synonimy, antonimy i kolokacje" to zbiór ćwiczeń a nie słownik, ale ja podałam to jako przykład książki, w której zadania dobrze się rozwiązuje ze słownikiem synonimów i antonimów, a nie jako słownik.
      A Mataski wszystkie uwielbiam, mam ich trochę i zgadzam się z Tobą, że są bardzo konkurencyjne jeśli chodzi o cenę i świetne merytorycznie.

      Usuń
    2. Masz rację, niedoczytałam. Przepraszam za zamieszanie.

      Usuń
  4. Super pomysł na post! Aż dziwne, ale z pokazanych na zdjęciach słowników mam tylko 4-tomowy słownik stojący pomiędzy słownikiem 7. a 8. ;) Na Oxford-PWN kilka razy się czaiłam, ale jakoś nigdy nie wystarczyło mi odwagi i finansów, aby go kupić. Mam za to słowniki innych wydawnictw, również wizualny, również tezaurus a z poważniejszych mam Advanced Learner's Oxfordu i Oxfordzkiego Wordpowera. I jeszcze słownik tematyczny. Ale i tak zazwyczaj korzystam z internetu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Uważam że to bardzo dobry słownik - ten, który Ty masz - tylko stare wydanie niestety nie nadąża za duchem czasu jeśli chodzi o słownictwo techniczne itp.
    Ze słowników internetowych bardzo lubię dict.pl, jednak najczęsciej korzystam ze słownika w telefonie, a w domu z mojego PWN-Oxford na pendrivie.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz