Aplikacje na IPhone'a part 1

Do wakacji jeszcze 111 dni, 2 godziny, 37 minut i 5 sekund. To daje niecałe 16 tygodni. Skąd to wiem? Nie muszę liczyć, robi to za mnie sprytna aplikacja School Count. Taki mały gadżet dla nauczycieli i uczniów nie mogących się doczekać końca roku szkolnego. Na tym kończy się użyteczność tej aplikacji  przynajmniej w wersji podstawowej. Ale miło zaglądać tam i patrzeć jak szybko mija czas. Aplikacja działa też bez połączenia z siecią.


What's Word, poza tym, że do zabawy, jednocześnie może pomóc w rozwijaniu umiejętności znajdowania skojarzeń, a tym samym wzbogaca słownictwo  Pokazują się 4 zdjęcia  które łączy jeden wspólny wyraz. Trudność jest powoli stopniowana, a zdobywane punkty można wymieniać na podpowiedzi. Również nie wymaga połączenia z siecią.

Najbardziej użyteczne jednak są słowniki. Ja korzystam z trzech: Thefreedictionary, Diki.pl oraz Dict Box. Dwa pierwsze mają zdecydowanie bogatszą bazę słów  ale przegrywają z Boxem z jednego powodu - nie skorzystacie z nich, gdy nie ma internetu. Box jest bardzo przyzwoity nawet bez połączenia z siecią;  jego baza jest wtedy mniejsza i można nie znaleźć bardziej zaawansowanego słownictwa  ale na potrzeby poziomu z podstawówki zwykle wystarcza. Nie muszę tachać na lekcje własnego słownika. Tak się złożyło, ze na 6 godzin w klasach starszych tylko 1 mam w sali do angielskiego, pozostałe spędzam wszędzie, ale nie tam, dlatego słownik pod ręką (czytaj: w telefonie) bardzo się przydaje. Nawet nie mając połączenia z netem, korzystając ze swoich załadowanych baz, Box pokazuje: definicje po angielsku z przykładami użycia, synonimy, hiper- i hiponimy, słownictwo powiązane tematycznie (meronimy), antonimy, kolokacje, wymowę, idiomy i oczywiście polskie tłumaczenie. Można dodawać zakładki i sprawdzać historie przeszukiwań. Przy połączeniu z netem można odsłuchać wymowę, ładują się też obrazki w definicjach. Całkiem dużo jak na coś, co działa offline. I do tego jest całkowicie BEZPŁATNY.

to be continued...

Komentarze